Międzymorze jak Śródziemie?

tolkien„Tak jak rosyjskie państwo i tamtejsi ideologowie od wielu lat lansują eurazjatyzm, tak my powinniśmy lansować Międzymorze. I to mimo że jeszcze kilka lat temu opowieść o Międzymorzu brzmiała jak opowieść o Tolkienowskim Śródziemiu – historia trochę z krainy fantasy, trochę z zamierzchłych legend. No bo kto mógł poważnie traktować ideę bliższej współpracy bardzo różnych państw. W dodatku państw dość słabych, leżących pomiędzy Bałtykiem, Adriatykiem i Morzem Czarnym?” – pisze Marcin Herman, „Gazeta Polska Codziennie” 15.11.2016.

pomiedzy-5Otóż właśnie bohaterowie mojej powieści Pomiędzy, choć nie ma ona z Tolkienem nic wspólnego, traktowali poważnie tę ideę i niejedno dla niej poświęcili.

Strona wydawcy

Dodaj komentarz

Filed under Europa, Grzegorz Filip, książki, literatura polska, nowości książkowe, Pomiędzy, powieści, premiery

20161120_000120Miło się spotkać z opiniami, które potwierdzają nasze nietypowe rozpoznania. Odkrywa się nagle, że ktoś też tak myśli, że – choć myślimy pod prąd – nie jesteśmy sami. Trafiłem na książkę Doroty Heck – Recenzje bez cenzury i zaraz we wstępie czytam: „Na literaturę ostatnich lat składają się u nas w głównej mierze sukcesy marketingowe mylone z osiągnieciami artystycznymi i marketingowe zaniechania błędnie uważane za artystyczne porażki”. Książka jest egzemplifikacją owej tezy.

Dodaj komentarz

Filed under krytyka literacka, książki, literatura polska, pisarze, życie literackie

Linoskoczek

philippe-petit-walks-wire-towersLinoskoczek z okładki Pomiędzy to Philippe Petit, Francuz, dziś 67-latek. Żongler i magik, człowiek, który w 1974 roku przeszedł po linie rozpiętej pomiędzy wieżami WTC. „Mały krok człowieka okazał się wielkim krokiem ludzkości – nikomu nie udało się powtórzyć wyczynu ubranego na czarno Francuza, który przez 45 minut balansował na rozpiętej na długość 400 metrów stalowej linie niebezpiecznie kołyszącej się na boki, w górę i w dół, a nawet wokół własnej osi. To był naprawdę niesamowity widok: maleńka sylwetka sunąca (tak chodzi się po linie – sunąc stopa za stopą) w powietrzu między gigantycznymi gmaszyskami. Żadnych zabezpieczeń, żadnych pozwoleń – performance Petita był nielegalny (do budynków chronionych przez sztab strażników jego ekipa musiała potajemnie wnieść tonę sprzętu – już samo to było nie lada wyczynem!). Do wież zaczęły się właśnie wprowadzać garnitury, hierarchie, pieniądze, biurokracja, normy; romantyczny, bezinteresowny, po prostu poetycki gest Philippe’a rzucał wyzwanie temu bezdusznemu światu” – pisała w „Przekroju” Małgorzata Sadowska.

Strona wydawnictwa

Dodaj komentarz

Filed under Grzegorz Filip, książki, literatura polska, Pomiędzy, powieści, premiery

„Pomiędzy”

pomiedzy-1Jest to historia związku Natalii – młodej kobiety, niedoszłej pianistki i baletnicy, z Michałem – indywidualistą i zapaleńcem. Rzecz dzieje się w Polsce. Oboje zakładają portal internetowy, zamieniając swój spokojny dom w buzującą od dyskusji redakcję. Michał i Natalia noszą w sobie ideę pobudzenia krajów leżących pomiędzy Niemcami i Rosją do współpracy i suwerennych poczynań. Każde z nich próbuje realizować przy tym własne marzenia.

Strona wydawnictwa

Dodaj komentarz

Filed under Grzegorz Filip, książki, literatura polska, nowości książkowe, powieści, premiery

Różne odczytania

Krzysztof Derdowski („Topos”) interpretował „Miłość pod koniec świata” jako walkę bohaterów o prawdę wokół siebie i w sobie, książkę o epidemii kłamstwa i lekkości zła.

Przemysław Kaliszuk („Akcent”) dostrzegł w książce obyczajowy szkic epoki i poszukiwanie autentyczności.

borussiaPiotr Müldner-Nieckowski (pisarze.pl) odnalazł prawdę międzyludzkich relacji i głębię pod podszewką codzienności.

Leszek Szaruga („Borussia” 57/2016) czyta tę powieść jako diagnozę stanu świadomości społecznej i Conradowską próbę wymierzenia sprawiedliwości widzialnemu światu.

Dodaj komentarz

Filed under "Akcent", Conrad, czasopisma, Grzegorz Filip, krytyka literacka, książki, literatura polska, Miłość pod koniec świata

Na pięć minut

20160828_145205Polska inteligencja powinna wyjrzeć przez okno, by się przekonać, jak nietrafne są jej sądy o rzeczywistości. Jak można wciąż na modłę katarynki powtarzać, że Polacy mają manię wielkości? Polacy mają kompleks niższości! – zadawniony, silnie wszczepiony, nie do usunięcia. Obserwowałem go w tekstach osiemnastowiecznych, ale te zostawmy. Ważniejsze jest to, co teraz. Szanse zostały zmarnowane. Z komunizmu wyszliśmy z przetrąconym karkiem. Nie odcięliśmy się od przeszłości, by zacząć żyć na nowo, nie ukaraliśmy zbrodniarzy ani drobniejszych przestępców, by poczuć się lepszymi od nich, nie opowiedzieliśmy światu w sztuce, literaturze o naszym doświadczeniu. Uznaliśmy, że to nikogo nie interesuje, bo w ogóle nie jesteśmy interesujący. Tymczasem opowiadając o sobie mieliśmy szansę samych siebie zrozumieć. I mogliśmy choć na pięć minut stać się bohaterami.

Dodaj komentarz

Filed under inteligencja

Odłóżmy cepy

Nasze dzieci i wnuki. Kogo wyżej ocenią w przyszłości, której nie dożyjemy? Tę część inteligencji, która całego sprytu, wykształcenia, umiejętności erystycznych użyje do wyszydzenia, zniszczenia i poniżenia przeciwnika politycznego? Czy tę część, która spożytkuje swe umiejętności do pojednania zwaśnionych stron?

Jeśli ktoś myślał, że rola inteligencji się skończyła, to się myli. Ta grupa wciąż ma misję. Dziś nasza inteligencja wyżywa się w szyderczych wywiadach do mediów, produkuje złośliwe rysunki, poddaje się atmosferze pogardy dla wszystkiego, co „pisowskie”. To jest dziś misja inteligencji polskiej. Podobno aktorów, którzy zagrali w „Smoleńsku” ktoś nazywa „pisowskimi” aktorami.

Oczywiście można w ten sposób pojmować swoją misję, ale pytam: Komu będą wdzięczni nasi potomkowie? Pomyślmy o tym. Przecież to niegodne inteligencji polskiej, małe i prymitywne. Może więc skończmy z eskalowaniem pogardy do Polaków myślących inaczej, skończmy z histerią i produkowaniem coraz bardziej idiotycznych eksklamacji. Jest akurat do tego dobry moment. Stać nas przecież na cieniowanie, na bardziej wyrafinowane rozróżnienia, na użycie wyobraźni, na myślenie subtelniejsze od konstrukcji cepa. A finezji języka i stylu przestańmy używać jedynie do tego, by jak najcelniej dokopać, jak najskuteczniej urazić, jak najdosadniej wyrazić pogardę. Można i w ten sposób pojmować misję inteligencji polskiej, ale co będą z tego mieli nasi potomkowie?

Co może być podstawą porozumienia? Myślę, że tylko prawda, fakty. Zacznijmy od małych kroków, od dostrzeżenia, że nie żyjemy jednak w dyktaturze, opozycja nie siedzi w więzieniach, a demokracja się w Polsce nie zawaliła. Okej, opatrzmy to stwierdzenie setką zastrzeżeń, ale zgódźmy się na pewne minimum. Dalej spróbujmy wprowadzić jakieś rozróżnienia: może nie wszystkie poczynania rządu są idiotyzmem, pomyłką, cyniczną grą, bo istnieją kroki w dobrym kierunku? Spróbujmy je dostrzec, nazwać i zapamiętać. To nam pozwoli na nieodrzucanie w czambuł całej rządzącej formacji politycznej. Zacznijmy od jednego ministra w „reżimowym” rządzie i w imię interesu potomków uczepmy się go jak ostatniej deski ratunku: zobaczmy polityka, któremu chodzi o coś dobrego, ma sensowną wizję i może nawet już coś dobrego zrobił! Dowiedzmy się tego, zamiast udostępniać kolejne szkalujące memy znajomym z FB. Zgoda, opatrzmy to stwierdzenie setką zastrzeżeń, ale zgódźmy się na pewne minimum. Okej, innych ministrów krytykujmy, mnie się np. nie podoba reforma szkolnictwa i nie wierzę w dobą zmianę państwowych usług medycznych, ale widzę dobre kroki w dziedzinie obronności, w sprawach społecznych i polityce zagranicznej.

Czy nie będzie to działanie roztropne, godne ludzi inteligentnych i wykształconych? Czy nie poprowadzi do zajęć mądrzejszych niż zamykanie się w kółkach i wzajemne utwierdzanie w grozie, pokrzywdzeniu i strachu? I czy wreszcie nie umożliwi nawiązania kontaktu z „tamtymi”? Nie wszystkimi, rzecz jasna, i nie od razu. Zbyt długo trwało wzajemne plucie na siebie, by z dnia na dzień dało się siąść do wspólnego stołu. Jestem pewien, że wielu przełoży takie podejście – prowadzące w przyszłości, może dalekiej przyszłości, do zgody i wspólnych działań – nad zacietrzewienie i utwierdzanie się w przekonaniu, że żyjemy w horrorze. Trzeba tylko zacząć. Jeśli zaś dla niektórych jest to horror i nic ich nie wyprowadzi z tego przekonania, to zauważmy, że zawsze może być gorzej. W roku 1772 rzekomy horror szlacheckiej samowoli i anarchii zastąpiły rygory trzech obcych okupacji. Wytrzymajcie, kochani, ten horror i nie ściągajcie nam tu nowych okupantów.

Oczywiście zwracam się do tych, którym zależy na dobru kraju, a nie na rozróbie albo na tym, żeby było tak, jak było.

Dodaj komentarz

Filed under inteligencja