Europa nam odjedzie!

trainWizja uciekającego pociągu towarzyszyła elitom polskiego mainstreamu od zawsze. Nadążyć, wskoczyć, załapać się, potem się dostosować i trwać w zachwycie. Tu kończyła się wyobraźnia, bo o czym więcej marzyć?  Co można dalej, skoro nie przewiduje się własnego wkładu, nie liczy się na partnerskie traktowanie? W gospodarce doprowadziło to do fatalnych skutków, likwidacji stoczni, przejścia sektora banków i ubezpieczeń pod kontrolę innych państw. To samo stało się z mediami i dziś wielkie zdziwienie, że pan ze Springera dyktuje polskim dziennikarzom, co mają myśleć i pisać.

Ale przecież nie lepiej wylądowała kultura. Wychowano pokolenie artystów o mentalności niewolniczej, zapatrzonych w obowiązujące wzorce, reprodukujących dostarczone schematy. Co polska sztuka mogłaby wnieść do Europy? – takiego pytania w tej atmosferze w ogóle się nie stawia. Polska ma doganiać i to jest jej zadanie na wieczność. Nie bądźmy śmieszni, sądząc, że ona ma coś do powiedzenia, że sama mogłaby coś zaproponować.

Klimat peronu z odchodzącymi pociągami postępu, na które nieustannie się spóźniamy,  nie sprzyja twórczemu myśleniu. Jedynym pragnieniem staje się zdobyć bilet i wskoczyć. Pogoń za ostatnim wagonem kompletnie wyjałowiła już sporą część naszych pisarzy, plastyków, ludzi teatru i filmu. Nie przejmują się tym, póki są chwaleni i nagradzani. Nie zawsze tylko rozumieją za co.

Dodaj komentarz

Filed under Europa, inteligencja, kultura polska

Filozof i dziecko

Chrześcijaństwo raz po raz staje się tematem przedstawień teatralnych. Trudno się temu dziwić, wielkość tej religii, jej długowieczność, poziom cywilizacji, którą ona wytworzyła, nie mają sobie równych na świecie. Wszyscy wyrastamy z biblijnego słowa, cała nasza kultura z tamtej opowieści się wywodzi. To dzięki niej wiemy, co dobro, co piękno, co prawda. Tym, co onieśmiela szczególnie, jest stopień skomplikowania kultury chrześcijańskiej. Wie to każdy, kto próbował zrozumieć obraz Giotta, symbolikę katedry czy wiersz Eliota.

Współczesny teatr usiłuje za pomocą sztubackich gestów unieważniać religię, jej bohaterów, Kościół i cywilizację chrześcijańską. Zabawne to, lecz jałowe. To tak, jakby przedszkolak, rozmawiając z filozofem, powtarzał w kółko: „A bo ty jesteś gupi!”.

Spektakle takie anonsowane bywają jako „dyskusja”, „dialog”. To nieporozumienie. Ulepione są one bowiem z przesądów, schematów, kłamstw, dziwacznych wyobrażeń o chrześcijaństwie, jakich można nabrać po lekturze broszur lewicowej propagandy. Niektórzy na przykład wyobrażają sobie Kościół jako organizację posługującą się przemocą lub wręcz metodami terrorystycznymi. Owocuje to niedorzecznymi scenami składania pepeszy z krzyżyków, jak w „Klątwie” z Teatru Powszechnego.

Powie ktoś, że nie ma o czym gadać, gdy chodzi o demagogię, efekciarstwo i prowokację. Mnie denerwuje jedno: że ludzie źle wykształceni (ciemni po prostu, co tu wiele gadać) i pełni złej woli uzyskali dziś znaczący wpływ na kształt kultury (Wiem, że Frljić jest po kolegium jezuickim; Hartman jest po KUL-u i co z tego?).

Dodaj komentarz

Filed under kultura polska

Kultura a dystrybucja prestiżu

Znakomity esej Artura Grabowskiego, Państwo czyli kultura, znalazłem w ostatnim numerze dwumiesięcznika „Arcana” (nr 132  6/2016).  W minionym ćwierćwieczu kultura polska straciła międzynarodowy prestiż i zainteresowanie – pisze autor. Zauważa wszakże, iż kultura naszego kraju nigdy, nawet w czasach świetności państwa, nie miała ambicji eksportowych. Dziś stała się reproduktywna, nieoryginalna, konformistyczna, zideologizowana, jest „sprawnym powtarzaniem cudzego na użytek swoich”. To teza znana, powtarzana przez wielu komentatorów, dalej znajdziemy jednak wiele myśli nowych i ciekawie sformułowanych.

arcana-132Na przykład o polityce kulturalnej, która jest stwarzaniem „każdemu obywatelowi przestrzeni do zagospodarowania, to otwieranie granic ambicji bycia sobą – ponad miarę, jaką wyznaczyli nam konkurenci”. Kultura jest źródłem ambicji cywilizacyjnej i obszarem wspólnej racji stanu – powiada Grabowski.

„Kluczem do zawładnięcia duszami inteligenckich elit jest dystrybucja prestiżu” – czytamy. Większość konserwatywnie nastawionych inteligentów i twórców nie przyznaje się do swoich poglądów, by nie stracić tożsamości. A zależna jest ona od „zewnętrznych atrybutów dostarczanych przez ośrodki dystrybucji prestiżu”. Wykluczona z udziału w kulturze prawica jest traktowana jako negatyw, „na tle którego definiuje się tożsamość elitarną”. „W interesie prawicy nie leży więc antagonizowanie środowiska i eskalacja napięcia, lecz przeciwnie, łagodzenie podziałów, tak aby tożsamość antyprawicowa straciła punkt oparcia w kontrastowym obrazie przeciwnika”. Możliwa jest więc zmiana źródła dystrybucji prestiżu poprzez przekształcenie kontekstu interpretacyjnego. Tu autor pokazuje metody rekontekstualizacji, dowodząc, iż sam gest zdystansowania się od polityki i aktualności nosi znamiona konserwatywne. „Konserwatywny jest estetyzm i oryginalność, ambicja skierowana na dzieło i jego jakość, a nie na medialną obecność”. „Konserwatysta akcentuje własną podmiotowość i odrębność”. Tu autor zbieżny jest z moimi rozpoznaniami, prezentowanymi także na tym blogu.

„Kto ma ambicję stać się dystrybutorem prestiżu, musi zapanować nad dyskursem”. Grabowski wylicza „bogaty zestaw ambitnych wyzwań” obecnych w światopoglądzie konserwatywnym, by dojść do takiego oto rozróżnienia:

„Kultura prawicowa to kultura po prostu: reprezentuje jakość, ambicje, uniwersalność, zachodniość, ponadczasowość, dezideologizację, oryginalność, kreatywność, wolność, szacunek dla jednostki. W przeciwieństwie do niej lewicowa kulturalna socjotechnika reprezentuje: banalność, małostkowość, środowiskowość, reproduktywność, krótkotrwałość, dyscyplinę ideologiczną, przewidywalność, nieoryginalność, podrzędność wobec centrów, podporządkowanie jednostkowej wolności grupowym interesom. (…) Prawicowy jest Witkacy ze swoim antysocjalistycznym indywidualizmem i Grotowski ze swoją religijną tęsknotą, arcypolski jest sarmacki Gombrowicz i mitologiczny Leśmian, konserwatystą jest Wyspiański, ambitny reformator europejskiej duchowości, i Mrożek, tropiciel idiotyzmów ideologicznej poprawności”. Odważny gest przejęcia patronatu nad nowoczesnością może doprowadzić do zawładnięcia dystrybucją prestiżu – uważa autor.

Dalszą część eseju poświęca on defensywnej polityce kulturalnej obecnej ekipy. Ufundowana jest ona – to także moja teza – na niemal bezkrytycznym przyjęciu zastanych autorytetów, hierarchii i modeli. Wprowadzono tylko kilka gwiazd z konserwatywnego grona, jako zadośćuczynienie za lata wykluczenia. Nie zmieniono kryteriów selekcji promowanych wydarzeń ani kontekstu, w jakim się je prezentuje.

Esej zamykają uwagi o kulturze narodowej, polskiej kulturalnej racji stanu i relacjach między państwem a kulturą.

Świetny tekst, wart czytania i komentowania.

3 komentarzy

Filed under czasopisma, inteligencja, kultura polska

„Wielkie wygrane” Julio Cortazara

cortazar

Czytałem tę powieść mniej więcej wtedy, gdy powstawała moja „Pomiędzy” i pomyślałem, że wezmę z niej motto. Brzmi ono tak:
Skąd ta nadwrażliwość? Jedne drzwi więcej, jedne mniej… Skoro będą już mieli do dyspozycji basen, stoły pingpongowe i będzie można organizować rozmaite gry, po co się przejmować rufą? Na niektórych statkach w ogóle nie ma przejścia na rufę (albo odwrotnie: na dziób) i nikt z tego powodu nie dostaje histerii.

Ale związek z Cortazarem na tym się nie skończył. Aluzja do jego powieści pojawia się w rozmowie między postaciami mojej książki. Narratorką jest w tym fragmencie Natalia:

– Gdyby pan miał w jednym zdaniu streścić ideę, którą propagujecie…
– W jednym zdaniu? – zastanawia się Miś, patrząc na mnie, jakby szukał podpowiedzi, a ja widzę, że mój czterdziestolatek czuje się jak na egzaminie. – Może tak: współpraca państw nieliczących się w rozgrywkach mocarstw. Chyba tak.
– Dobrze, ale kogo chce pan do tej współpracy przekonać: elity czy resztę społeczeństwa, czytającego społeczeństwa?
– Pewną grupę ludzi myślących. Jakie ja mogę mieć możliwości oddziaływania na szerszą zbiorowość? Chodzi nam chyba jednak o młodsze pokolenia, bo co do starszych nie mamy złudzeń.
– Starsza część elity zajmuje się intelektualnym uzasadnieniem faktu, że nie ma przejścia na rufę, tak?
Michał nie rozumie, a mnie coś świta.
– Cortazar? – zgaduję.
– Tak – potwierdza moją intuicję Wnukowicz. – „Wielkie wygrane”. Pamięta pani: wycieczka statkiem i zakaz przemieszczania się na rufę, który pewna część wycieczkowiczów kontestuje aż po tragiczny finał. Powieść o kłamstwie władzy i władzy kłamstwa, kreująca w genialny sposób atmosferę nadziei, przechodzącą w rozczarowanie i wreszcie w strach. Przejrzysta alegoria. Wspaniale rozwinięty motyw zamknięcia, poczucia separacji, które prowadzi do szału. I jednocześnie obraz grupy ludzi uodpornionych, którym nic nie przeszkadza, byleby zapewniono dobrą zabawę. Byleby tylko był spokój.
Jego ostry nos wyostrza się jeszcze bardziej, gdy Wnukowicz stara się nam przekazać swój zachwyt nad powieścią. Wysuszona, pobrużdżona twarz się ożywia.
– Tak, czytałem tę książkę – przyznaje Misiek.
– Wierzy pan, że znajdą się młodzi ludzie, których mniej interesuje tak zwane „życie na poziomie”, czyli zasobne, wygodne, pełne wrażeń i do bólu egoistyczne, i którzy, chcąc się od tego „poziomu” oderwać, porzucić ową horyzontalność, wybiorą wasze idee? – Wnukowicz zwraca się właściwie do nas obojga, ale wiem, że choć przed chwilą mnie docenił, pozostaje mi rola słuchaczki. To dyskurs między mężczyznami, męska rozmowa. Patrzę na żonę pisarza, która przysiadła na brzegu fotela na sposób gejszy, doskonałej towarzyszki życia intelektualisty.

Julio Cortázar. Fot. Sara Facio. Źródło: Wikimedia Commons

Dodaj komentarz

Filed under Grzegorz Filip, książki, literatura obca, literatura polska, nowości książkowe, Pomiędzy, powieści, premiery

Miejmy nadzieję…

4932037…że uda się rządowi uspokoić sytuację i skończą się uliczne burdy, że politycy i media winni publicznego nawoływania do agresji zostaną ukarani. Nie widzę powodu, dla którego prawo miałoby dzisiaj przestać obowiązywać.

Dodaj komentarz

Filed under inteligencja, media

Międzymorze jak Śródziemie?

tolkien„Tak jak rosyjskie państwo i tamtejsi ideologowie od wielu lat lansują eurazjatyzm, tak my powinniśmy lansować Międzymorze. I to mimo że jeszcze kilka lat temu opowieść o Międzymorzu brzmiała jak opowieść o Tolkienowskim Śródziemiu – historia trochę z krainy fantasy, trochę z zamierzchłych legend. No bo kto mógł poważnie traktować ideę bliższej współpracy bardzo różnych państw. W dodatku państw dość słabych, leżących pomiędzy Bałtykiem, Adriatykiem i Morzem Czarnym?” – pisze Marcin Herman, „Gazeta Polska Codziennie” 15.11.2016.

pomiedzy-5Otóż właśnie bohaterowie mojej powieści Pomiędzy, choć nie ma ona z Tolkienem nic wspólnego, traktowali poważnie tę ideę i niejedno dla niej poświęcili.

Strona wydawcy

Dodaj komentarz

Filed under Europa, Grzegorz Filip, książki, literatura polska, nowości książkowe, Pomiędzy, powieści, premiery

20161120_000120Miło się spotkać z opiniami, które potwierdzają nasze nietypowe rozpoznania. Odkrywa się nagle, że ktoś też tak myśli, że – choć myślimy pod prąd – nie jesteśmy sami. Trafiłem na książkę Doroty Heck – Recenzje bez cenzury i zaraz we wstępie czytam: „Na literaturę ostatnich lat składają się u nas w głównej mierze sukcesy marketingowe mylone z osiągnieciami artystycznymi i marketingowe zaniechania błędnie uważane za artystyczne porażki”. Książka jest egzemplifikacją owej tezy.

Dodaj komentarz

Filed under krytyka literacka, książki, literatura polska, pisarze, życie literackie