Dziennikarska solidarność

FarewellProtestując przeciw „atmosferze” w Trójce, odchodzą z rozgłośni dwaj dziennikarze. Cierpią szykany i ulatniają się na pluszowy krzyż do tefałenów. W geście solidarności odchodzą następni. I są oczywiście media, które to przedstawią jako dramat. „Ostatni gasi światło” – napisał ktoś. Tak źle to może nie jest, myślę. Trudno sobie przecież wyobrazić, by cała Trójka składała się z ludzi na poziomie „Szkła kontaktowego”.

Dość świeżej daty jest ten zdrowy demokratyczny ruch oporu. Ale bo też reżim dziś szaleje. Nie to co wtedy, gdy fałszowano wybory, zastraszano nieliczne niezależne media, a służby w kominiarkach wpadały do redakcji tygodników i wyrywały dziennikarzom laptopy. Teraz jest przecież znacznie gorzej, jest zła „atmosfera”.

Nie przypominam sobie nazwisk dzisiejszych małych bohaterów pod protestami w sprawie zatrzymania przez policję dziennikarzy relacjonujących protest w PKW. A było to tak niedawno, w 2014, po sfałszowanych wyborach. Nie dostrzegli wówczas zagrożenia demokracji? Biedni mali bohaterowie, o których Bukartyk układa pieśni. Czy przemycali wtedy w Trójce aluzje, jak to robią dzisiaj? Mieli odwagę? Wtedy, gdy opozycji zamknięto usta, bo wszystkie media mówiły jednym głosem? 2014! Tak niedawno, a jaka amnezja!

Każda sprawa ma takich obrońców, na jakich zasługuje. Czego dziś bronią nasi mali bohaterowie? Atmosfery? Rozszyfrujmy ten termin. Tam jest zła atmosfera – pisze GW. Zła, bo pojawili się ludzie, którzy myślą inaczej, inaczej postrzegają rzeczywistość, i trzeba z nimi rozmawiać, razem pracować. Ba, czasem być ich podwładnymi. Problem w tym, że to są ludzie, którzy wtedy podpisywali tamte protesty. To ich sąsiedztwo jest nie do zniesienia.

PS Smutne ostatnio te moje wpisy i zła w nich atmosfera

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under kultura polska, media

Gdyby Hitler nosił turban

Po idiotycznym wyroku niemieckiego sądu – zamykającym usta dziennikarzowi Michaelowi Stürzenbergerowi za opublikowanie historycznego zdjęcia przedstawiającego wielkiego muftiego Jerozolimy w towarzystwie nazistowskiego oficera – zastanawiam się, czy nie powinniśmy wrócić do idei Radia Wolna Europa. Tym razem nadającego nie z Monachium do krajów komunistycznych, lecz z Polski do Niemiec, Francji, Hiszpanii w celu rozprzestrzeniania wolnego słowa i wolnej myśli. Może być za amerykańskie pieniądze, skoro już jest taka tradycja.
O współpracy Niemców z islamem ładnie pisze francuski prozaik Mathias Enard w wydanej niedawno po polsku powieści „Busola”. To książka o Oriencie, a ponieważ pisana przez człowieka Zachodu, więc konfrontująca go nieustannie ze Wschodem. Enard przypomina epizody z I wojny światowej, kiedy to Niemcy szukali poparcia w świecie islamu i w 1914 roku ogłosili dżihad. Chcieli zbuntować muzułmańskich żołnierzy z armii brytyjskiej, francuskiej czy rosyjskiej, wysłanych przez ententę na front europejski i zdezorganizować brytyjskie czy francuskie kolonie. Dżihad, czyli święta wojna z niewiernymi, miał być jednak wybiórczy, bo nie dotyczyć Niemiec i Austrii.
Z kolei podczas II wojny Niemcy hitlerowskie planowały uderzenie na Związek Sowiecki od południa, od strony państw muzułmańskich. I znów ogłosili dżihad, a zastępy niemieckich orientalistów miały sprawić, by Koran zapowiedział nadejście Führera. Napisano teksty po arabsku wieszczące przyjście zbawiciela. Na użytek przyszłych muzułmańskich sojuszników powstał nawet portret Hitlera w turbanie, „z orderami inspirowanymi wielką epoką osmańską”. Goebbels nie wyraził jednak zgody i piękny projekt akcji propagandowej upadł. Jaka szkoda. Gdyby dziś portret ten funkcjonował w kulturze masowej, wiele by to wyjaśniało.

Dodaj komentarz

Filed under Europa, książki, literatura obca, nowości książkowe, powieści

Korupcja po warszawsku

Prezydent Korei Południowej została usunięta za korupcję. Koreańczycy masowo demonstrowali przeciwko takiej władzy. Setki tysięcy Rumunów wyszły na ulice sprzeciwiając się prawu zezwalającemu politykom kraść do wysokości pewnej kwoty. Takie przepisy wymyślił socjalistyczny rząd. Wydaje się, że dzisiaj bezczelność nie zna granic, mimo to Rumuni wygrali. Demonstracje przeciwko skorumpowanym politykom odbywały się niedawno nawet w Rosji.

Tylko Polska nie sprzeciwia się korupcji. W Polsce korupcja jest modelem życia. Kiedy jeden polski profesor bąknął coś o skorumpowanych prawnikach, podniósł się wielki krzyk. Wydział prawa, na którym do niedawna pracował, pospieszył z zapewnieniem, że już się oczyścił. Śmiałek już tam nie pracuje.

Jolanta BrzeskaDziesiątki milionów złotych ukradzionych przez mafię czyścicieli kamienic nie poruszają wyobraźni Polaków. Dziesiątki tysięcy ludzi wyrzuconych z mieszkań również. Polacy mają inne zmartwienia, szczególnie w Warszawie. Przejmowano nawet kamienice zbudowane w latach pięćdziesiątych, przy ulicach doszczętnie zburzonych w powstaniu, dowodząc, że budynki są przedwojenne. Remontowano je na koszt miasta i sprzedawano. Bezczelność sięgająca wzorów komunistycznych.

To wstyd, że warszawiacy nie wyszli dotąd na ulice w masowych demonstracjach przeciwko wyrzucaniu ludzi z domów, przymykaniu oka na milionowe afery, osłanianiu skorumpowanych urzędników magistratu. To wstyd, że cienkim popiskiwaniem domagają się odejścia prezydent Warszawy, że nie naciskają na ukaranie prawników złodziei. Gdzie jest inteligencja, artyści, celebryci? Jak zawsze zajęci wyłącznie sobą? Aferę odkryto rok temu! Na zapieczętowanych kancelariach prawnych, które brały udział w przestępczym procederze, powinna wisieć żółta taśma z napisem: „Ci panowie nie pracują już w zawodach prawniczych”. Dopóki nie zaczniemy konsekwentnie usuwać z zawodu prawników zamieszanych w przestępstwa, dopóty prawo w Polsce będzie kpiną z obywateli.

Dodaj komentarz

Filed under inteligencja, kultura polska, media

Powieść polityczna

Maria Nurowska napisała książkę osnutą wokół afery Józefa Piniora, który miał wykorzystywać swoje wpływy do zarabiania na łapówkach. Afera jest, jak to mówią prawnicy, rozwojowa – już kilkunastu osobom postawiono zarzuty.

Książka ukazała się dziesięć dni temu i od razu została bestsellerem sieci dystrybucyjnych. Mam nadzieję, że autorka stawia w niej pytanie, jak to się mogło stać, że przez całe lata żyliśmy w państwie bezsilnym wobec korupcji, obojętnym na afery korupcyjne. Jak to możliwe, że kompromitują się w naszych oczach bohaterowie Solidarności, zostając prymitywnymi przestępcami. Dlaczego tak długo byli bezkarni.

To dobrze, że pisarze reagują na współczesność, nie zawsze są to jednak reakcje przemyślane. W wywiadzie promującym nową książkę Maria Nurowska ostro atakuje reformy państwa zmierzające do ukrócenia podobnych afer. Więcej, zdaje się popierać polityków odpowiedzialnych za państwo teoretyczne. Postawa pisarki wydaje mi się więc nieco niekonsekwentna.

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

O pisarzach nikt nie myśli

Trwa dyskusja na kanwie projektu nowych przepisów o cenach książek. Ostro wypowiedział się na ten temat Paweł Toboła-Pertkiewicz z wydawnictwa Prohibita, radząc ministrowi Glińskiemu pogonić z ministerstwa lobbystów mieniących się obrońcami czytelnictwa. Twierdzi on, że dwa molochy, Empik i Matras, tracąc pozycję na rynku na rzecz tanich księgarni internetowych, lobbują za ustawą, która wykosi konkurencję. Podobnie pisze Paweł Trudnowski na jagiellonski24.pl, proponując pięć rozwiązań lepszych od zakazu przeceniania książek, m.in. powrót do zerowej stawki VAT.

IMG_0164W dyskusjach tych mówi się wiele o rynku, wydawcach, hurtownikach i dystrybutorach, księgarniach, roli bibliotek, czasem też o czytelnikach. Zapomina się niestety o pisarzach, bez których nie byłoby wszak książek. Czy tylko powieści, tomów wierszy lub reportaży? Bynajmniej! Nawet „autobiografie” gwiazd estrady i telewizyjnych pogodynek ktoś im w końcu pisze.

To nie wydawca jest dziś najbardziej pokrzywdzony przez zepsuty polski rynek książki. Na tym, że dystrybutorzy są feudałami tego świata, robią co chcą, przewlekają płatności lub wcale nie płacą, najwięcej tracą autorzy. Pisarz jest pierwszy w łańcuchu powstawania książki i ostatni w kolejce po pieniądze z jej sprzedaży, mimo że przeznaczono mu drobny ułamek tego zysku.

Dodaj komentarz

Filed under książki, kultura polska, pisarze

Europa nam odjedzie!

trainWizja uciekającego pociągu towarzyszyła elitom polskiego mainstreamu od zawsze. Nadążyć, wskoczyć, załapać się, potem się dostosować i trwać w zachwycie. Tu kończyła się wyobraźnia, bo o czym więcej marzyć?  Co można dalej, skoro nie przewiduje się własnego wkładu, nie liczy się na partnerskie traktowanie? W gospodarce doprowadziło to do fatalnych skutków, likwidacji stoczni, przejścia sektora banków i ubezpieczeń pod kontrolę innych państw. To samo stało się z mediami i dziś wielkie zdziwienie, że pan ze Springera dyktuje polskim dziennikarzom, co mają myśleć i pisać.

Ale przecież nie lepiej wylądowała kultura. Wychowano pokolenie artystów o mentalności niewolniczej, zapatrzonych w obowiązujące wzorce, reprodukujących dostarczone schematy. Co polska sztuka mogłaby wnieść do Europy? – takiego pytania w tej atmosferze w ogóle się nie stawia. Polska ma doganiać i to jest jej zadanie na wieczność. Nie bądźmy śmieszni, sądząc, że ona ma coś do powiedzenia, że sama mogłaby coś zaproponować.

Klimat peronu z odchodzącymi pociągami postępu, na które nieustannie się spóźniamy,  nie sprzyja twórczemu myśleniu. Jedynym pragnieniem staje się zdobyć bilet i wskoczyć. Pogoń za ostatnim wagonem kompletnie wyjałowiła już sporą część naszych pisarzy, plastyków, ludzi teatru i filmu. Nie przejmują się tym, póki są chwaleni i nagradzani. Nie zawsze tylko rozumieją za co.

Dodaj komentarz

Filed under Europa, inteligencja, kultura polska

Filozof i dziecko

Chrześcijaństwo raz po raz staje się tematem przedstawień teatralnych. Trudno się temu dziwić, wielkość tej religii, jej długowieczność, poziom cywilizacji, którą ona wytworzyła, nie mają sobie równych na świecie. Wszyscy wyrastamy z biblijnego słowa, cała nasza kultura z tamtej opowieści się wywodzi. To dzięki niej wiemy, co dobro, co piękno, co prawda. Tym, co onieśmiela szczególnie, jest stopień skomplikowania kultury chrześcijańskiej. Wie to każdy, kto próbował zrozumieć obraz Giotta, symbolikę katedry czy wiersz Eliota.

Współczesny teatr usiłuje za pomocą sztubackich gestów unieważniać religię, jej bohaterów, Kościół i cywilizację chrześcijańską. Zabawne to, lecz jałowe. To tak, jakby przedszkolak, rozmawiając z filozofem, powtarzał w kółko: „A bo ty jesteś gupi!”.

Spektakle takie anonsowane bywają jako „dyskusja”, „dialog”. To nieporozumienie. Ulepione są one bowiem z przesądów, schematów, kłamstw, dziwacznych wyobrażeń o chrześcijaństwie, jakich można nabrać po lekturze broszur lewicowej propagandy. Niektórzy na przykład wyobrażają sobie Kościół jako organizację posługującą się przemocą lub wręcz metodami terrorystycznymi. Owocuje to niedorzecznymi scenami składania pepeszy z krzyżyków, jak w „Klątwie” z Teatru Powszechnego.

Powie ktoś, że nie ma o czym gadać, gdy chodzi o demagogię, efekciarstwo i prowokację. Mnie denerwuje jedno: że ludzie źle wykształceni (ciemni po prostu, co tu wiele gadać) i pełni złej woli uzyskali dziś znaczący wpływ na kształt kultury (Wiem, że Frljić jest po kolegium jezuickim; Hartman jest po KUL-u i co z tego?).

Dodaj komentarz

Filed under kultura polska