Język Banville’a

Morze Johna Banville’a: proza gęsta, przesycona szczegółem, obserwacją, bogaty język, ale nie miałem wrażenia barokowości (Może to wina rozregulowanego zmysłu estetycznego po Balladynach Karpowicza). Świetnie zszyte płaszczyzny wspomnieniowa i współczesna, nawzajem się naświetlają. I bohater: wycofany, introwertyczny, samotny, zajmujący się własnymi uczuciami, projekcjami, wspomnieniami. Taki bardzo „mój” bohater.

W prozie Banville’a widać pracę nad wzbogaceniem języka, jednak on robi to odmiennie niż się to dzieje w literaturze polskiej ostatnich dekad, która ulubiła sobie zasysanie gwar młodzieżowych, języka knajackiego, dialektów medialnych i reklamowych. Irlandczyk nie zaśmieca swojego języka elementami, które mają brzmieć efektownie, tymczasem pozbawione są znaczenia, lecz wprowadza elementy brzmiące dziś egzotycznie, a jednak znaczące: wyrazy, które wyszły z użycia, rzadkie, stosowane lokalnie, nieoczywiste, o dość odległych znaczeniach niż to, które się wprost nasuwa. Ciekawe skądinąd, w jakim stopniu do powstania tego zjawiska przyczynia się praca tłumacza.

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under Banville, literatura obca

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s