Stachura u kosmetyczki

Do malowania rozłożyłem na podłodze stare gazety. Zawsze się wtedy coś odkrywa, no i jest. Dziennik Stachury w numerze sprzed roku. Jak to się stało, że go wtedy nie przeczytałem? Zapiski z początku lat 70., najpierw z Meksyku, potem już z Polski. Nic takiego ciekawego: raz o Bogu, raz o uwalnianiu motyla z pułapki, innym razem o pijaństwie czy przeżywaniu utraty notatek do Fabula rasa. I pośród tego taki zapis:

Co w W-wie 10 V 72
1) Oddać trochę długów.
2) Posprzątać Rębkowską Street.
3) Wykupić akwarele Stajudy z oprawy.
4) Skończyć przekład Al Quasima.
5) Do kosmetyczki.
6) Dzwonić do dentysty.
7) Odebrać 500 zł z Alei Róż”.

Już samo to planowanie w punktach nie pasuje mi do obrazu włóczęgi, który dziś tu, jutro tam. Ale Stachura u kosmetyczki? Szok! Nie potrafię sobie tego wyobrazić. Jak bardzo książki wpływają na postrzeganie ich autora! Szczególnie takie książki, których bohater tak łatwo daje się utożsamić z własnym twórcą.

Advertisements

Dodaj komentarz

Filed under literatura polska, Stachura

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s