Monthly Archives: Grudzień 2011

Updike w najwyższej formie

W krasie lilii Updike’a – imponująca powieść. Losy czterech pokoleń rodziny należącej do klasy średniej biegną przez cały XX wiek, a równolegle do nich postępuje wątek rozwoju kina amerykańskiego. Obraz Ameryki, przemian gospodarczych, społecznych, religijnych, obyczajowych, kulturowych. Zachwycające kreacje bohaterów, nawet drugoplanowych. Poza tym niezwykłe nagromadzenie szczegółów i drobiazgowych obserwacji. A wszystko to na długim oddechu.
Kilka, może kilkanaście scen z tej książki wchodzi żywcem do nieba literatury, np. scena rozmowy Willmota z arbitrem, mającym zaaprobować jego odejście z funkcji pastora. Rozmowa jest genialna nie tylko jako dyskusja teologiczna czy ironiczna prezentacja poglądów liberalnego protestanta. Jest głęboka w opisach, spostrzeżeniach, przywołanych kontekstach. Czytając ją uświadomiłem sobie, jak wiele książek, które uważamy za gotową literaturę, jest zaledwie szkicami, nad którymi należałoby dopiero rozpocząć poważną pracę.
Świetne zakończenie powieści i ten niezwykły łuk pomiędzy utratą wiary przez Clarence’a Willmota i poszukiwaniem wiary przez jego prawnuka, Clarke’a. Wielka literatura.

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under literatura obca, Updike

Już jest

Ukazała się antologia Zemsta jest kobietą, której jestem współautorem. Można już pytać w księgarniach, w empiku będzie dopiero w styczniu. Książki nie miałem w ręku, czekam na egzemplarz, ale podobno już jest. W każdym razie Internet zaroił się od podobizn okładki, którą i ja pokażę:

I jeszcze miła informacja. Na portalu lubimyczytac.pl pojawiłem się jako autor, dokładnie jako jeden z niespełna 53 tysięcy autorów. Ktoś był tak miły i zamieścił mój biogram ze zdjęciem i odniesieniem do wspomnianej antologii. Dziękuję!

Dodaj komentarz

Filed under Grzegorz Filip, literatura polska, Wydawnictwo JanKa, Zemsta jest kobietą

Bez mgły

Miałem przyjemność prowadzić wczoraj spotkanie autorskie Magdaleny Jankowskiej, której poezję, znaną mi przecież od pierwszego tomiku, odkryłem na nowo, przygotowując się do tego wieczoru. Tym, co do tej pory wznosiło barierę między mną i jej wierszami, była ich oschłość, postać destylatu. I tę przeszkodę udało mi się teraz usunąć, wnikając głębiej.

Jej wypowiedź poetycką cechuje kondensacja języka, prostota, ale zarazem intelektualny charakter, ironia, lecz także zmysłowość i zachwyt nad światem. Uniwersalnym problemom miłości, śmierci, przemijania, bólu, towarzyszą błahe obserwacje, wyniesione z codziennego życia. Może to być ostrzeżenie na świeżo malowanej ławce, mogą to być zakupy w sklepie typu: wszystko po 2,99. Codzienność, kontekst społeczny – tu osadzona jest poezja Magdy, dziejąca się zawsze między ludźmi. Ale w wierszach z tego tomiku znajdziemy też zagadki do rozwiązania, fraszki, wiersze-paradoksy.

Pytałem autorkę o ironię w jej wierszach, czy pojawia się ona już na etapie obserwacji, czy też dopiero przy opracowaniu materiału, pytałem o źródła powściągliwości, funkcje dystychu, o racjonalizm obserwatora. Ale ciekawsze okazały się głosy z sali, niezbyt wypełnionej, pytania o inspiracje biblijne, o sposoby reagowania na świat codzienny, o dyscyplinę pisania.

Magda przyznała się, że jej wiersz powstaje w procesie destylacji, że z bogatszego językowo zapisu wyłania się stopniowo forma prostsza, a zarazem mocniejsza. „Nie lubię poetyckiej mgły” – powtórzyła dwukrotnie.

Izba Drukarstwa przy ul. Żmigród, gdzie rozmawialiśmy o poezji, to miejsce z niezwykłą historią, dziś zalążek muzeum wolnego słowa. Opiekuje się nim Teatr NN. Plakat do naszego spotkania został odbity na jednej z ręcznych maszyn drukarskich, jakie tam zgromadzono. Schowałem go sobie na pamiątkę.

Dodaj komentarz

Filed under Grzegorz Filip, literatura polska, Lublin, Magdalena Jankowska, sztuka pisania