Monthly Archives: Luty 2012

Przykra lektura

Człowiek wykończony, zmęczony życiem, osamotniony i zagubiony – taki jest autoportret Jarosława Iwaszkiewicza w dzienniku z ostatniego okresu życia, „kiedy już nic cię nie spotyka”.

Dziennik (tom III) maluje obraz skłóconego środowiska literackiego, w którym Iwaszkiewicz pełni prominentną i niewygodną zarazem rolę. Jako przewodniczący Związku Literatów funkcjonuje na szczególnych prawach, na pograniczu między władzą, która go hołubi, lecz ustawia w roli petenta i środowiskiem, które nie ma doń zaufania. Kliszko beszta go niczym uczniaka, a Motyka roztacza przed nim perspektywy „rozsądnego socjalizmu”. Iwaszkiewicz zostaje sam, osaczony przez politykę, której nie umie prowadzić, potrafi się tylko żalić na rzeczywiste lub urojone intrygi otoczenia. W Paryżu „antypatyczny, fanatyczny” Konstanty Jeleński, a w kraju „idiota Parandowski”, „fałszywy Andrzejewski”, „głupi Hertz” i Dąbrowska – masonka. Znikąd pomocy.

Czyta się ten dziennik z przykrością nie tylko z powodu rodzącej się przy lekturze niechęci do autora-konformisty. Obcujemy bowiem z człowiekiem przeżywającym utratę oparcia wśród bliskich. Nikomu nie można wierzyć, wszyscy naciągają go na pieniądze. Iwaszkiewicz kreśli obraz najbliższego otoczenia, które się obawia, że „stary zaraz umrze”, a oni nie zdążą go wykorzystać. Wprawdzie „zawsze zostaje Hania”, żona pisarza, ale ona „ma ćwieki na punkcie religii” i „w najpoważniejszej, najserdeczniejszej rozmowie, w momencie, kiedy powiadam sobie: no przecież to jest jedyny człowiek, jakiego mam, zjawiają się te maniakalne historie i wszystko leży”. Natomiast jego męskie przyjaźnie zwichnięte są przez zauroczenia homoseksualne, a swych partnerów pisarz oskarża o fałsz, obcość i wyrachowanie.

Przykrość lektury wywołana zostaje również za sprawą refleksji Iwaszkiewicza o własnej twórczości. Obcujemy z człowiekiem mającym świadomość, że doszedł do ściany, bo intelektualnie nie dorasta do rozmiarów swojego talentu, a zarazem dostrzega tragizm owej „dysharmonii intelektu i instynktu twórczego”. Dlatego wyznaje: „I na pytanie najważniejsze, dlaczego piszę, nie mogę dać odpowiedzi”, albo: „Nie odnajduję żadnej myśli filozoficznej w mojej twórczości”. Pisarz, któremu wszyscy zazdroszczą pozycji, niekwestionowanej wielkości dzieł, otoczony jest przez pustkę.

Jasne punkty pojawiają się w owym tomie jedynie w rzadkich chwilach zachwycenia pejzażem Włoch czy Kuklówki oraz we wspomnieniach przedwojennych uczuć i ekscytacji. Książka ta nie jest zajmującym komentarzem do życia literackiego czy społecznego w Polsce lat 60. i 70. ani frapującym sprawozdaniem z lektur. Jest świadectwem egzystencjalistycznego rozczarowania życiem i oczekiwania na śmierć, dokumentem istnienia skierowanego w przeszłość, pamiętnikiem myśli gorzkiej, egoistycznej, konterfektem mało ciekawej osobowości.

Reklamy

4 Komentarze

Filed under literatura polska