Nowatorstwo i poczucie humoru

Wczorajsze spotkanie z cage’owskim numerem „Akcentu” w studiu Radia Lublin sprowokowało mnie do skrobnięcia niewielkiego pendant.

Ciekawy jest obraz początków recepcji Cage’a w polskim środowisku muzyki współczesnej. Utwory amerykańskiego kompozytora wykonywano niemal od początku istnienia Warszawskiej Jesieni. W 1958 David Tudor, nadworny pianista Cage’a, wykonał „Music of Changes”, w 1960 prezentowano utwór na taśmę „Fontana Mix”, w 1961 niezapomniana Cathy Berberian zaśpiewała w utworze „Fontana Mix with Aria”, a w 1964 pojawił się w programie „Koncert na fortepian i orkiestrę” z 1958 roku. Usłyszawszy w radiu ten właśnie utwór, Witold Lutosławski zmienił koncepcję komponowania, co odbiło się w jego aleatorycznych „Grach weneckich”.

Co takiego było w „Koncercie fortepianowym” Cage’a? Otóż muzyka ta wywracała do góry nogami dotychczasowy sposób tworzenia i zapisu partytury, przeciwstawiając się nie tylko tradycji muzycznej, lecz także żywej wciąż w latach 60., ba, królującej awangardzie spod znaku serializmu. Podczas gdy kierunek ten preferował bardzo ścisłe procedury, oparte na formułach matematycznych, Cage zaproponował jedynie ramowe określenie materiału muzycznego, nie determinując formy. Narzucał tylko niektóre parametry, inne pozostawiając swobodzie wykonawcy. Wykonania stawały się nieprzewidywalne i niepodobne do siebie.

Odbiór takiej estetyki muzycznej w Polsce bywał różny. W roku 1960 Lutosławski uznał Cage’a za jednego z tych twórców, którzy zbliżają muzykę do „braku wszelkiej muzyki”. Zapisał w swym dzienniku, że Cage „doskrobał się do dna” i zauważył, że sam się tam nie spieszy. Lutosławski zmieniał zdanie o Cage’u. W 1961 interesował się jego preparacjami fortepianu, by w 1963 wypowiedzieć się z kolei przeciwko preparacjom. W 1966, w liście do Cage’a, dołączonym do partytury „Gier weneckich”, przyznał, że „Koncert fortepianowy” wywarł na niego wpływ.

Ambiwalentny był stosunek do Cage’a naszego wybitnego innowatora Bogusława Schaeffera, który doceniając nowatorstwo, kwestionował jednocześnie jego geniusz. „Jest zaledwie muzycznym prowokatorem” – zapisał w książce „Kompozytorzy XX wieku”, interesująco analizując jednak idee i utwory amerykańskiego twórcy. 4’33” zbył wszak jednym zdaniem. Ciekawe to, bo przecież jako konceptualista powinien był ów pomysł docenić.

Niechętny zbytniemu pionierstwu w muzyce Zygmunt Mycielski pisał, że poznanie utworów Cage’a nie otwiera przed nim nowych horyzontów i że jedyną chyba zaletą Amerykanina jest poczucie humoru.

W roku 1964, przy okazji wykonania koncertu, John Cage przyjechał do Polski na Warszawską Jesień. Był też gościem redakcji „Ruchu Muzycznego”. Tam spotkał go Bohdan Pociej, 30-letni wówczas krytyk muzyczny, który nie tylko ze znacznie większym niż koledzy zrozumieniem odnosił się do dokonań autora 4’33”, ale w relacji z owego spotkania („Tyg. Powsz.” 44/1964) objawia niemałą fascynację nim jako człowiekiem („bardzo prosty i bezpośredni, pełen ogromnego, osobistego uroku. Jest w nim coś głęboko mądrego i coś pierwotnego zarazem”) i jako artystą („Cage jest marzycielem, wizjonerem, muzykiem i poetą w jednej osobie”; „Jego myśl, jego koncepcja życia i sztuki mają jakiś wschodni odcień czy podkład”). Zetknięcie z twórczością Cage’a każe Pociejowi zapisać znamienne zdanie: „Muzyka powinna się uwolnić spod tyranii formy”. Cóż… Pisze to krytyk, który wiele lat później stworzy wspaniałe książki o Bachu, Mahlerze, Lutosławskim, tworzone z takim samym entuzjazmem jak relacja ze spotkania z Cage’em.

W tym samym czasie, na początku lat 60., Jerzy Waldorff, po występie Davida Tudora na fortepianie preparowanym (grał utwór Wolffa – ucznia Cage’a), wyznał, iż miał chęć „spreparowania pianisty”.

Reklamy

2 komentarze

Filed under "Akcent", Cage, Lublin, muzyka współczesna

2 responses to “Nowatorstwo i poczucie humoru

  1. Czy poczucie humoru Cage’a objawiało się w jego, jak rozumem, klasycznej muzyce, czy tylko w życiu? Wywoływanie śmiechu za pomocą uporządkowanego następstwa dźwięków zwanego melodią, wydaje mi się tak dziwne, że aż przyprawia o drgawki…

    • Trzeba by spytać Mycielskiego co miał na myśli, mówiąc o poczuciu humoru Cage’a.
      Wywoływanie śmiechu za pomocą zestawu dźwięków było czymś normalnym w czasach, gdy ludzie słuchali muzyki a nie tylko piosenek. Dziś może się to wydawać dziwne, zgadzam się.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s