Hommage

Kim był dla mnie Andrzej Chłopecki? Dziesięć lat temu, gdy zacząłem słuchać jego audycji o muzyce współczesnej, był autorytetem, arbitrem, wyrocznią. Jego oczami widziałem klasyków współczesności i twórczość młodszych pokoleń, jego oceny były ważnym punktem odniesienia, a hierarchie stawały się niepostrzeżenie moimi. Nie był wprawdzie sam, bo prócz niego współczesność muzyczną w Dwójce odkrywały przede mną – tak jak i dziś – Ewa Szczecińska i Joanna Grotkowska, ale czuło się, że on jest tam najważniejszy. Wkrótce wyzwoliłem się spod skrzydeł guru i znalazłem własne upodobania estetyczne, lecz początek, jak wszystkie początki, zadecydował o kierunkach poszukiwań.

Andrzej Chłopecki znaczył dla mnie wiele nie tylko jako dziennikarz muzyczny Polskiego Radia i prezenter muzyki. Ceniłem jako krytyczne pióro, przez pewien czas (zanim rozwinęli skrzydła Jan Topolski, Michał Mendyk, Monika Pasiecznik, Daniel Cichy, Antoni Beksiak, Tomasz Cyz i inni) jedyne takie pióro w Polsce. Lektura jego tekstów z pewnością musiała wywrzeć wpływ na moją publicystykę muzyczną. Choćby jego „Socrealistyczny Penderecki”, którym krytyk przerywał ciąg laurek witających kolejne utwory mistrza z Lusławic, do środowiska muzycznego wpuszczał świeże powietrze, ośmielał młodych krytyków.

Wreszcie, kiedy się trochę rozkręciłem, postawa Andrzeja Chłopeckiego stała się dla mnie przedmiotem kontestacji. Czekałem na polskie książki o muzyce. Nie mogłem zrozumieć, dlaczego, będąc tak świetnie zorientowanym w muzyce współczesnej, nie mając konkurentów, poprzestaje na felietonach w gazecie i nie pokusi się o prace większego kalibru. W artykule „Krytyka muzyczna, czyli wielkie bum” wyrażałem żal, że nie podejmie się napisania książek o muzyce naszych sąsiadów, Litwinów, Czechów, Słowaków, choć siedział w tych tematach. Nie wiedziałem, że pracuje nad książką o Lutosławskim, a może zaczął ją pisać dopiero później?

Andrzej Chłopecki odpowiedział wtedy na mój artykuł, a jego tekst „Odra” wydrukowała w tym samym numerze. Tekst był miejscami gniewny, dla mnie pochlebny (kto ciekawy, niech sięgnie do „Odry” 9/2007), przede wszystkim jednak pokazywał, jak bardzo odmiennie można pojmować zadania krytyki artystycznej. To było pięć lat temu, po raz pierwszy skrzyżowaliśmy wówczas szpady, dziś wiadomo, że po raz ostatni.

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under muzyka współczesna

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s