Walka klasyków z romantykami

W „Ruchu Muzycznym” (nr 2/2013) Tomasz Flasiński wraca do tematu dwóch ścieżek, którymi biegnie muzyka współczesna przełomu wieków, cytując przy okazji mój artykuł sprzed czterech lat omawiający to zjawisko (Podzielona publiczność, „Odra” 1/2009). Czyni to po to, by skrytykować modernistyczny przechył w programach Warszawskiej Jesieni, z czym się troszeczkę zgadzam: można by prezentować nieco więcej kompozycji neoromantycznych, choćby dla kontrastu (może nie od razu „muzykę służącą rozrywce”).

Ale z wieloma argumentami autora tekstu się nie zgadzam i tu jestem po stronie Krzysztofa Kwiatkowskiego, który polemizuje z nim w tym samym numerze RM. To prawda, że na WJ usłyszeliśmy w ostatnich latach wiele nijakich utworów z „linii Bouleza”, ale i po stronie „linii Glassa” znalazły się straszydełka. Cóż, nie jest to festiwal arcydzieł, lecz głównie przegląd bieżącej produkcji, zgoda, wyselekcjonowanej, ale jednak…

Nie ma też chyba racji Tomasz Flasiński, gdy pisze, że niektórym krytykom czy słuchaczom „tonalność wydaje się równoznaczna z zachowawczością i kiczem, z pisaniem pod publiczkę, z banałem”. To nie tak. Wychowaliśmy się wszak na tonalności właśnie, na Bachu, Beethovenie i Chopinie, jakże mielibyśmy więc odrzucać wszelką tonalność z pobudek estetycznych? Prawdopodobnie słaby, nieciekawy utwór tonalny łatwiej obnaża swoje niedostatki niż słaba kompozycja atonalna. Dlaczego? – to już temat dla muzykologów.

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under muzyka współczesna

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s