Mowa pozornie zależna

„Zdumiewające, jak wiele w ostatnich latach pisze się powieści tradycyjnych, językiem sprzed wieku. Powraca na przykład mowa pozornie zależna, angażowanie się narratora w emocjonalność postaci, charakterystyczne kiedyś choćby dla Kadena-Bandrowskiego”.
Jerzy Jarzębski

Gdzie indziej przeczytałem z kolei, że passé, ba, nawet passé antérieur, jest kreowanie trzecioosobowego narratora, bo dzisiejszej prozie to już tylko pierwszoosobowy przystoi. Jeśli ten postęp jeszcze potrwa, to niedługo nic nam nie zostanie.

Kiedy słyszę przepowiednie krytyków literackich o tym, co jest świeże, a co sprzed wieku, co postępowe a co wsteczne, rodzi się we mnie bunt i przekora. I zaraz chciałbym używać, ba nadużywać mowy pozornie zależnej, angażować się w emocjonalność, a wszystkie postaci zastąpić narratorem (trzecioosobowym oczywiście). Taki eksperyment!

Wolałbym, aby krytycy, zamiast postulować zawężanie palety środków wyrazu, łaskawie zajęli się tymi książkami, które ich tak zachwycają. Przeczytali je raz jeszcze, bez taryfy ulgowej, zwracając uwagę na pozostałe elementy, nie tylko postępowość (a więc zgodność z modnymi na danym etapie ideologiami). Żeby ocenili natrętną barokowość języka i stylu wychwalanych pisarzy, nicość fabuł, kreacje ich papierowych bohaterów, żeby rozważyli poznawczą wartość owej prozy. W polskiej literaturze współczesnej znacznie bardziej irytują mnie powyższe ułomności niż rzekomy anachronizm mowy pozornie zależnej.

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under krytyka literacka, literatura polska, sztuka pisania

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s