Dużo książek, mało książek

Do Krakowa wjeżdża się od strony Sandomierza niczym do zapyziałej dziury, a nie perły polskich miast. Dawno nie jechałem tędy samochodem, myślałem, że w ramach ogólnego rozgrzebania całej Polski coś z tym zrobiono, ale nie. Wąska, zła droga zatłoczona nieludzko, a wzdłuż niej ciągnie się nieskończona gęstwina chabzin i chaszczy.

Co mnie tu przygnało? 17. Targi Książki w Krakowie, coroczny zjazd wydawców, drukarzy, sprzedawców i czytelników, a także autorów (niewielu ich widziałem, pewnie zjawili się w sobotę i niedzielę, kiedy mnie już w Krakowie nie było). Pisarzy natomiast nie spotkałem wcale, nie przewidziano dla nich jakichś wystąpień, konferencji prasowych, szerszych spotkań z czytelnikami.

Nie będzie to spostrzeżenie nowe, jeśli powiem, że od jakiegoś czasu pisarze przestali być tacy ważni. Ogromna większość produkcji książkowej powstaje bez ich udziału. Dlatego stoiska wielu wydawców uginały się pod ciężarem albumów, komiksów, gier, gadżetów, zabawek, książki celebryckiej i użytkowej, a literatura zepchnięta przez ten dominujący segment rynku na margines, krygowała się po kątach jak brzydka panna na balu. Podobnie i pisarze, jeśli byli, chowali się gdzieś w cieniu najskromniejszych kramów, onieśmieleni blichtrem aranżacji stoisk potentatów.

DSC03413Targi książki, czy ogólnie rynek książki, coraz mniej mają wspólnego nie tylko z literaturą, lecz także z książką samą. Niejedno stoisko na tych targach świeciło pustką kolorowej scenografii, prezentując firmę, która sprzedaje słowo w internecie lub służy swoim doświadczeniem w promowaniu książki. Właściciel jednej z takich firm, świadczących usługi PR dla rynku wydawniczego, opowiadał o filmiku promocyjnym, który obejrzano na YouTube ponad milion razy. Powstaje wiele takich produkcji, czasem kosztownych, ale je też trzeba promować. Żeby wypromować książkę, promuje się film, który ją promuje. Zjadanie własnego ogona.

Salki seminaryjne gromadziły często nadkomplet słuchaczy. W jednej wydawcy i hurtownicy, przeważnie w średnim wieku, narzekali na słabe obroty, niskie czytelnictwo i wypominali angielskiemu chłopu, że 150 lat temu prenumerował gazety, podczas gdy polski chłop jęczał pod butem wyzyskiwacza. W drugiej młode, eleganckie towarzystwo, dobrze ubrane i uczesane, opowiadało z uśmiechem o sprzedaży e-booków, czytników, o książkowych portalach internetowych i walce o czas wolny klienta. W której salce były wszystkie kamery? Jednak w tej drugiej.

Advertisements

Dodaj komentarz

Filed under książki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s