Orawa

Kiedy umiera artysta, cóż nam pozostaje? Czytać jego książki, wracać do jego obrazów, słuchać jego muzyki. Szukam więc na swoich półkach z płytami, lecz utworów Wojciecha Kilara znajduję niewiele. Nigdy nie był moim idolem, ceniłem go za walca z Trędowatej i poloneza z Pana Tadeusza, za muzykę do Ziemi obiecanej, ale nie kupowałem popularnych płyt z takimi utworami jak Missa pro pace czy September Symphony.

W roku 2005 usłyszałem o Sinfonii de motu, skomponowanej z okazji Światowego Roku Fizyki, i pomyślałem, że napiszę coś o tym utworze do „Forum Akademickiego”, pisma adresowanego przecież do świata nauki. Jednak po wysłuchaniu utworu nie miałem o czym pisać. Symfonia ta pozostawiła mnie obojętnym.

Nowa prostota leży poza granicami mojej bajki, jeśli czasem słuchałem takiej muzyki, to raczej dramatycznego, pełnego wewnętrznego krzyku Henryka Mikołaja Góreckiego. Dlatego na półkach odkrywam niewiele płyt z muzyką Kilara, ale jednak coś się znajdzie. Wczesny, efektowny, sonorystyczny Riff 62 na fortepian solo, zespół dętych, dwie grupy perkusyjne i dużą grupę smyczków. Mam ten utwór w dwóch wykonaniach. Jest wciąż świeży może dzięki temu, że to ta mniej ortodoksyjna odmiana sonoryzmu. Nie chodzi tu wyłącznie o przedstawienie katalogu poszerzonych technik i możliwości artykulacyjnych. Podobno prawykonanie na WJ’62 tak się spodobało, że orkiestra bisowała.

Dalej wygrzebuję Upstairs-Downstairs z 1971 na dwa chóry dziecięce i orkiestrę, nagrany podczas koncertu jubileuszowej 50. Warszawskiej Jesieni. Na sali ktoś cięgiem pokasłuje. Utwór minimalistyczny, lecz znów nieortodoksyjnie. Bardzo piękny, mimo tubalnego kaszlu. Byłem na tym festiwalu, lecz ten koncert musiałem ominąć.

Wreszcie nawijają mi się pod rękę dwa wykonania Orawy (1986): Marek Moś z orkiestrą Aukso i Agnieszka Duczmal z orkiestrą Amadeus. Ajajaj! To dwa różne utwory! Amadeus eksponuje ludowość, folklor góralski… A da się inaczej? Przecież to utwór na góralszczyźnie oparty, czy można ją z niego wypreparować? Nie można, lecz Aukso maskuje ludowość, dając w zamian jakąś romantyczność, przestrzenność, drugi plan, którego nie ma w wykonaniu Amadeusa. Moś narzuca szybsze tempo, Duczmal jest wolniejsza, choć mało zauważalnie. W wykonaniu Agnieszki Duczmal słyszy się minimalizm, prostotę, Marek Moś to jakoś zamazuje i komplikuje. Amadeus kończy brawurowo, co właśnie wprost z ludowości wynika, końcowy okrzyk to dziarskie zawołanie górali. Aukso kończy mizernie, nijako, to minus, lecz próbuje pokazać ten utwór od innej, nowej strony, to z kolei plus.

Krzesanego, Kościelca, Exodusu obiecuję sobie posłuchać w internecie, ale to już w Nowym Roku.

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under muzyka współczesna

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s