Król jest nagi

Ważny głos Piotra Wojciechowskiego w „Nowych Książkach” (5/2014)
Kilka spraw. Po pierwsze zaskoczyło mnie to:
„Dziś trudno mi nakłonić wydawcę, żeby wydał moją książkę”. „…nie wszyscy mają siłę walczyć z wydawcami i przegrywać”. „Od dwóch lat mam gotową powieść, która być może nigdy nie będzie wydana”. Tak mówi pisarz znany i uznany, niemłody, z pokolenia moich rodziców, który debiutował w latach 60. i wciąż jest aktywny twórczo. Bez kokieterii przyznaje, że ma trudności z publikacją. Pierwszy raz się z tym spotykam, dotychczas autorzy trzymali fason przed czytelnikami, nieświadomymi, jak to od kuchni wygląda. I przed autorami literatury popularnej, którzy opowiadają w mediach, jak to wydawca wyrywa im rękopis spod pióra. A ja już dawno coś podejrzewałem, widząc, w jak dziwnych wydawnictwach wychodzą książki cenionych autorów. Ciekaw jestem przyczyn.

Rzecz druga. Wojciechowski: „Literatura faktu robi z czytelnika zachwyconego gapia”, „…w pracy nawiązywania rozmowy między pisarzem a czytelnikiem, rozwijania wyobraźni, poszerzania przestrzeni intelektualnej wolności – literatura faktu w gruncie rzeczy nie uczestniczy”. Zdecydowanie się z tym zgadzam. Poza nielicznymi wyjątkami jest ona literaturą dla mało wymagających, nie wnosi wartości duchowych, nie ubogaca. Jej pozycja jest przeszacowana i wynika z uwarunkowań pozaartystycznych. Trudno dyskutować ogólnie, ale każdy podłoży sobie tytuły książek, które zna.

I trzeci temat: „…język literacki zostaje zamordowany przez samych literatów”, którzy w pogoni za czytelnikiem, dla efektu, prześcigają się w nadużywaniu wulgarności i brutalizmów, ignorują normę. To prawda, nie ograniczałbym się tu jednak do wulgaryzmów. Nadużycia to problem szerszy. W literaturze języka trzeba używać, nie nadużywać. Pora przywrócić zarzuconą kategorię smaku i posługiwać się nią przy podejmowaniu decyzji artystycznych.

O efekciarstwie literackim, które przejawia się nie tylko w języku, pisałem parokrotnie. Nazwałem je literaturą 3D. Moim zdaniem w ostatnich latach zwiodło ono z dobrej drogi wielu utalentowanych pisarzy i niektórych krytyków. Jak dalece normą stała się aberracja, świadczą opinie o książkach napisanych bez nadużyć, bez przesady, książkach, których autorom nie odebrało wyczucia ile można. Wiem, powieści pozbawione tanich efektów potrafią być przyjmowane jako „dziwne”, „tradycyjne”, „niedzisiejsze”. Jeśli książka nie przypomina obwieszonej migającymi cudeńkami choinki, to coś jest nie tak. Nie chcę mówić o upadku gustów wśród czytelników, bo wielu z nich odrzuca rokokowe szaleństwa, a niektórzy dostrzegają skrywającą się za nimi pustkę. Ubolewam nad gustami krytyki.

Advertisements

Dodaj komentarz

Filed under krytyka literacka, książki, literatura polska, powieści, sztuka pisania

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s