Rok 2014 w prozie. Okupacja

Nie mnie podsumowywać rok 2014 w polskiej prozie, skoro – kiedy inni przekopywali się przez śpiewające ogrody, wschody, szumy, makryny, drachy, sońki i krainy czarów, a zwłaszcza przez jakubowe księgi – ja niefrasobliwie czytałem sobie przez ten rok a to „Korekty” Jonathana Franzena, a to „Wojnę i wojnę” Krasznahorkaia, a to znów taką powieść jak „Homo historicus” Malcolma Bradbury’ego (tę ostatnią to w związku z artykułem o powieści akademickiej, który pisałem). Wszystkie te książki wydano wcześniej lub znacznie wcześniej.

Były i polskie, ale też nienowe. „Prąd zatokowy” Jerzego Sosnowskiego czy „Hajs” Jacka Bieruta, nie mówiąc już o „Nie warto być małym” Ferdynanda Goetla. Z nowości moją uwagę zwróciły: „Wnuczka Raguela” Krzysztofa Koehlera i „Tratwa manekina” Piotra Wojciechowskiego, o których pisałem na tym blogu, a także „Dane elementarne” Leszka Szarugi, o których pisałem gdzie indziej. Czy ciągnąc te wyliczanki, chcę coś przez to powiedzieć? Owszem.

Na stronie Instytutu Książki, która tytuły pewnych autorów konsekwentnie promuje, innych z równą konsekwencją przemilcza, przeczytałem podsumowanie roku 2014 pióra Dariusza Nowackiego. Krytyk to pracowity i do pewnego stopnia niezależny. Mimo że pisuje na takich łamach, gdzie chętniej uprawia się reklamę własnego środowiska literackiego niż podejmuje poważną krytykę, Nowacki potrafi przemycić krytyczne opinie. We wspomnianym tekście Dariusz Nowacki stawia tezę o „przepełnieniu prozatorskiego parnasu”. Pisze tak: „Scenę literacką okupują (podkr. moje) w tej chwili ze dwa tuziny pisarzy w wieku średnim i co najmniej tuzin znakomitości reprezentujących młodsze pokolenie. Ich potencjał twórczy – ujmowany łącznie – zdecydowanie przekracza możliwości tak recepcji czytelniczej, jak i krytycznoliterackiej. Trywialnie mówiąc – to proza nie do ogarnięcia. W tej sytuacji trudno doprawdy oczekiwać, by publiczność czytająca była spragniona dopływu nowych nazwisk”.

Ciekawa teza, tym bardziej że parnas ów pozostaje dziwnie zamknięty. Jeszcze ciekawsze, jak zareagować, przyjmując ją za prawdziwą. Co robić? Dariusz Nowacki też jest tego ciekaw. „Chciałbym się dowiedzieć, jak na tę nadprodukcję literacką czy – szerzej – wydawniczą reagują czytelnicy” – pisze w dalszej części swego tekstu. Odpowiem za siebie. A właściwie już odpowiedziałem. Czytam książki nienowe, a z nowych te mniej reklamowane, jak powieści Koehlera, Wojciechowskiego, Szarugi… Mamy naprawdę bogatą literaturę, a hierarchie i parnasy ustanowione przez gazety nie muszą nas obowiązywać.

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under krytyka literacka, książki, literatura polska, nowości książkowe, powieści

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s