Monthly Archives: Listopad 2015

Powrót Żeromskiego?

Polecam „Arcana” (nr 125 – 5/2015). W tym zeszycie publikowana jest moja najnowsza proza – rozdział powstającej właśnie powieści Pięciu. Jej fragment redakcja wkomponowała w temat numeru, którym stał się powrót do lektury książek Stefana Żeromskiego.

001Kiedy przestaliśmy czytać Żeromskiego? – pyta w swym artykule Wojciech Gruchała i przypomina, że sto lat temu autor Ludzi bezdomnych uważany był w Polsce za pisarza dotykającego najistotniejszych tematów. Dziś sytuacja się zmieniła. Żeromskiego (zwłaszcza po monografii Hutnikiewicza) mamy za szlachetnego utopistę, zafałszowanego przy tym przez komunistyczną preparację szkolną.

Lecz poza tym jest coś innego, co oddala nas od Żeromskiego lub wręcz uniemożliwia powrót do lektury jego książek. To upadek etosu inteligenckiego, postaw altruistycznych, zanik pojęcia dobra wspólnego i królowanie społeczeństwa konsumpcji. Jego bohaterami stali się ludzie sukcesu i interesu, a dobroczynnością i solidarnością z ubogimi zajmują się wyspecjalizowane organizacje. „W tych warunkach autentyczny Żeromski jest niepotrzebny ani ludziom wykształconym robiącym kariery, ani zmarginalizowanemu prekariatowi, zaś dla czekających już jedynie na sobotniego grilla mógłby okazać się wręcz szkodliwy” – pisze Wojciech Gruchała. Przywołuje on obraz współczesnej szkoły, która ułatwia przyjęcie przeświadczenia, że bieda wynika z głupoty i złych decyzji, a rezygnacja z dobrze popłatnej posady na rzecz pomocy ubogim byłaby czymś niewyobrażalnym.

Bardzo ciekawy numer, w którym znajdziemy też artykuł o spojrzeniu Józefa Czapskiego na Żeromskiego, a także świetny tekst Tomasza Gabisia o proimigranckiej propagandzie w niemieckich mediach, analizowanej przez niemieckich komentatorów.

 

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Chwin o polskich lękach

Artykuł Stefana Chwina z „Die Welt”, przedrukowany w Plusie Minusie „Rzeczpospolitej” tuż przed masakrą w Paryżu (pod tytułem Europa i „polska ksenofobia”, 14-15.11.2015) część konserwatywnej opinii przyjęła entuzjastycznie. Wzięto z niego i doceniono jedną myśl, reszty nie doczytano. Owa z uniesieniem powitana idea jest taka: Nie mówcie źle o „antyimigranckiej Polsce”, o polskiej ksenofobii, bo mają one mocne uzasadnienie. Oto polska ksenofobia jest inna niż w społeczeństwach zachodnich, albowiem jej fundamentem stał się strach przed nieistnieniem. W swej historii Polacy parokrotnie stanęli przecież w obliczu zagrożenia zagładą, narody Zachodu natomiast nigdy nie musiały się tego obawiać.

Rozumiem powody zachwytu nad Chwinową obroną Polaków, lecz ich nie podzielam. Nie uważam, byśmy mieli się z czego tłumaczyć przed Niemcami czy szerzej, przed oszczercami. Nie sądzę, by trzeba było klękać i wyznawać winy na zasadzie: tak, jesteśmy ksenofobami, ale można to wyjaśnić, bo przecież mamy wymówkę, oto ona! I pokazać zęby wybite kozacką nahajką lub kolbą pruskiego żołdaka.

„Antyimigranckie fobie” w Polsce należy uznać nie tyle za fobie, ile po prostu za objaw instynktu samozachowawczego i zdrowego rozsądku. Paryż niech będzie dostatecznym potwierdzeniem.

W artykule Stefana Chwina znalazły się prócz tego tak interesujące koncepty, jak:

  1. Treścią polskiego hymnu jest zdziwienie, że żyjemy.
  2. „Nieszczęściem polskiej historii jest silny zrost uczuć patriotycznych i religijnych”.
  3. Amerykańska kultura masowa od dawna usiłuje nas przerazić obrazem Araba „jako bestii z laskami dynamitu i kałasznikowem w ręku” (Powinniśmy w końcu zrozumieć, że w ostatnich dniach oglądaliśmy w TV amerykańską propagandę, a nie relacje z Paryża).
  4. Obecność imigrantów „nie przeszkodziła Niemcom stać się najpotężniejszym (…) państwem współczesnej Europy”…

Przepraszam, powstrzymam się przed dalszą wyliczanką. To powinno wystarczyć. Pisarze znów zabierają głos na temat kryzysu imigracyjnego (patrz poprzedni wpis). Widocznie muszą.

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized