Monthly Archives: Styczeń 2016

Demokratom ku przestrodze

Nowy wiersz Adama Zagajewskiego obezwładnił mnie i załamał. Tak, chodzi mi o ten wiersz z radami i poradami dla polskiego rządu, o ten właśnie tekst, który poeta napisał nocą w chwili kryzysu i zamiast odłożyć na miesiąc, dwa, poleciał z nim rano do gazety. Straszny to tekst, świadectwo amoku, w który wpadli niektórzy twórcy. Czy amok może spłodzić coś wartościowego? Kto wie, czasem bywa i tak, tym razem jednak tak się nie stało. Zero wartości artystycznych, zero przekazu intelektualnego. Wyłącznie emocje i dużo niemądrych słów. Takie wiersze odkłada się głęboko i na długo, potem wyciąga, czyta z przerażeniem… i cieszy, że się tego nikomu nie pokazało.

„Znam – nie byle jakich! – marksistów, którzy w głębi ducha uważają, że kraj jest tępy, głupi i ciemny, że trzeba go trzymać za mordę i popuścić dopiero wtedy, kiedy mu się wymieni mózg. Ja jednak myślę, że mądrość i doświadczenie kraju są nieskończenie większe, niż się tym demokratom wydaje. Wszystkich naszych pisarzy czekają jeszcze rekolekcje z ojczyzną, rozpoznanie fenomenu narodu, dialog, w którym pisarz będzie stroną słuchającą i pokorną”.

Słowa Jana Błońskiego, napisane w roku 1956, skierowane do pisarzy, którzy nie wyszli ze stalinizmu zupełnie czyści, dedykuję dzisiejszym demokratom w amoku, przekonanym, że zawsze mają rację. Życzę im powrotu do rzeczywistości, poprawy zdolności poznawczych i pokory. Cytat znalazłem w tomie szkiców Romana Zimanda – „Czas normalizacji. Szkice czwarte”, wydanym przez Aneks w pięknym roku 1989.

4 komentarze

Filed under literatura polska

„Żeby wojna o mnie zapomniała”

O wojnie nie da się zapomnieć, jeśli nas zagarnęła i naznaczyła. Wasyl Słapczuk, ukraiński pisarz (ur. 1961), autor „Kobiety ze śniegu”, walczył w wojnie afgańskiej pod Dżalalabadem, w najniebezpieczniejszym rejonie konfliktu. W czasie operacji Tora Bora został ciężko ranny i okaleczony. Po trzydziestu latach pisze książkę, próbując zrozumieć wojnę, jej demony, zapachy, bohaterstwo, strach, przyjaźnie, śmierć. Pisze o frontowych latrynach, szpitalach, o broni i narodowościowych konfliktach w patchworkowej armii sowieckiej. Pod względem czasowym rzecz rozgrywa się na dwóch planach: na początku lat 80. i dziś. Prócz tego dostajemy piękną retrospekcję z dzieciństwa jednego z bohaterów w zagubionym gdzieś w stepach chutorze.

SłapczukO książce mówiło się w lubelskim środowisku literackim, które ma przecież liczne kontakty z pisarzami ukraińskimi. Dzięki temu wpadła mi ona w ręce. Autorem udanego przekładu jest Wojciech Pestka, laureat lubelskiej Nagrody im. Bolesława Prusa.

Trzy warstwy składają się na formę tego utworu. Pierwszą nazwałbym eseistyczno-filozoficzną – tu toczy się dyskusja z tekstami pisarzy, którzy otarli się o wojnę, pozostawili dzienniki, pamiętniki, poświęcone wojnie wiersze i powieści, a także z tekstami intelektualistów i filozofów, którzy przez wieki wypowiadali się o wojnie. Erudycja Słapczuka jest imponująca – Jünger, Böll, Grass, Vonegutt, Hemingway, Bernanos, Sartre, Malraux, pisarze rosyjscy i ukraińscy, pisarze, o których mało kto słyszał, koany zen… Spośród Polaków cytuje Czesława Miłosza i Andrzeja Stasiuka. Sięga do Homera i Horacego. Wszystkich ich wzywa Słapczuk na pomoc, spiera się, rozstawia po kątach bądź się z nimi zgadza, szydzi lub afirmuje. Obnaża schematy literatury wojennej, jej ideologizację, sakralizację wojny i kłamstwo w rysunku jej dnia codziennego. Bohaterem, który interesuje pisarza, jest chłopak, młody mężczyzna, który idąc na wojnę, niesie w sobie nadzieje i wyobrażenia wyczytane w książkach. W tym sensie „Księga zapomnienia” desakralizuje i odkłamuje wojnę, odziera ją z romantyzmu i bohaterstwa.

Ćwiczenia umysłu, którym autor poddaje się na naszych oczach i w które wciąga czytelnika, nie pozostają jednak domeną samotności. To filozofowanie domowe, rodzinne, a bierze w nim udział zarówno żona autora, Dajta, jak i małoletni syn Mika. Dyskusje przy gotowaniu zupy, smażeniu powideł, rozmowy o pisaniu i walce, o miłości i szczęściu rodzinnym, o śmierci i kalectwie stają się próbą obrony przed niszczącymi konsekwencjami wojny.

Druga warstwa powieści ma charakter autobiograficznego reportażu z Afganistanu. Jego przebłyski pojawiają się w różnych miejscach tekstu w postaci krótkich anegdot lub dłuższych nowel. I wreszcie warstwa trzecia – fikcja literacka z udziałem kilkorga bohaterów, ukazanych w przełomowych chwilach ich życia: inicjacji, doświadczeniu wojny i kalectwa, zderzeniu z jego konsekwencjami. Fragmenty te mają największą siłę, dominują artystycznie nad rozbudowaną warstwą eseistyczną.

„Księga zapomnienia” to postmodernistyczna powieść z pięknym konserwatywnym przesłaniem. Czytelnikowi rzuca się w oczy kontrast między sytuacją życiową postaci pisarza i jego bohaterów. I on i oni cierpią, szukają zapomnienia, przeżywają okaleczenia moralne i cielesne. Tamci jednak przegrywają, on nie. Jemu udaje się osiągnąć szczęście, bo ma wokół kochające osoby i cel życiowy – pisanie, danie świadectwa prawdy. On potrafi uogólnić swój los, wpisać go w sztukę. Słapczuk kpi z książkowego wykształcenia swego pokolenia, które szło na wojnę wypełnione literackimi frazesami i wyobrażeniami o bohaterstwie, o tym, że na wojnie stajesz się mężczyzną. Sam jednak żyje w bibliotece, a obok miłości rodzinnej to właśnie pozostawanie w sferze kultury ratuje go przed typowym losem weterana – człowieka nikomu niepotrzebnego i przez nikogo niezrozumianego.

Dodaj komentarz

Filed under książki, literatura obca, Lublin, powieści

Czego życzyć światu kultury w Nowym Roku?

Przede wszystkim wybitnych dzieł: indywidualnych, nieskażonych stadnym myśleniem, ideologią, modami, które mijają i nic po nich nie zostaje. Brak oryginalności to największa dolegliwość w sztuce czasów popkultury. Jego źródłem jest syndrom postkolonialny. Najlepiej to widać w teatrze, karmiącym się przeróbkami i podróbkami, w tych płytkich produkcjach nastawionych na prowokację, w tych postępowych agitkach, których twórcy przestali odróżniać teren sztuki od terenu swej działalności politycznej.

Ale nie tylko teatr znalazł się w głębokim kryzysie, dość popatrzeć na literaturę. Generacja lat 20. praktycznie wymarła, usuwają się w cień roczniki trzydzieste. Kto nam zostanie? Prawda, jak trudno wymienić wybitne nazwiska, szczególnie z dziedziny prozy, nie wspominając o dramacie? Czy w kolejnych dekadach, w latach 40., 50. i 60. nie rodzili się wybitni twórcy? A może ich nie odkryliśmy, uwierzywszy krytykom, którzy zamieszali nam w głowach, nagrodom, które zepsuły komunikację literacką? Życzmy więc sobie dzieł znaczących, przewartościowania artystów uprawiających propagandę (robią to nieudolnie i żałośnie, żałośnie wychodzi niektórym z nich np. „obrona demokracji”), życzmy sobie marginalizacji twórców szukających siły w hałaśliwej grupie. Prawdziwy artysta pozostaje zawsze samotny (co nie znaczy, że ma z założenia nienawidzić wspólnoty, z której wyrasta), a jego domeną nie jest uliczny zgiełk.

Żeby dzieła te z kolei mogły się rozprzestrzeniać, trzeba nam udrożnienia kanałów przekazu. Życzmy sobie wydawców, którzy czytają nadsyłane przez autorów propozycje i potrafią je zrozumieć. Odwrotnie niż dotąd odsiewają rzeczy miałkie i bezwartościowe, przyjmują zaś te z potencjałem. Książka nie powinna ogłupiać, traktować czytelnika jak idiotę. Życzmy sobie, żeby autorzy lepiej traktowali odbiorców ich dzieł.

Trzeba coś zrobić z mediami publicznymi, one powinny służyć ludziom, nie emisji bełkotu. Powinny się na powrót przeobrazić w kanał przekazu kultury, tak jak je kiedyś zaprojektowano. Dziś, gdy słyszę, że media miałyby zostać „instytucjami kultury”, to nie potrafię sobie tego wyobrazić. Dla mnie media i kultura to oksymoron. Ale, kto wie, może da się taki projekt zrealizować.

Życzmy sobie, abyśmy w tym roku mogli przeczytać wreszcie wybitną polską powieść współczesną, zobaczyć film, który nas prawdziwie poruszy, usłyszeć oryginalny utwór polskiego kompozytora, dobrze napisaną piosenkę, pójść na spektakl, który nie znudzi banałem i zamanifestuje niezależność reżysera od panującego powszechnie schematu. Miejmy taką nadzieję.

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized