Monthly Archives: Maj 2016

Od stolika

20160521_120156Warszawskie Targi Książki. Ile tam książek było, nikt chyba nie zliczył, porachowano za to autorów i wyszło tysiąc. To trochę mniej niż pułk, ale więcej niż samodzielny batalion. Jak ich rozpoznać? E, bez przesady, wielu znamy z ekranów, inni mieli tabliczki. Przez dwie godziny byłem członkiem tej formacji. Siedząc przy stoliczku, czułem się silny siłą oddziału, potęgą pisarskiej kompanii, myślałem o tym, jakie przyczółki mogłaby ona zdobyć i utrzymać. Obserwowałem przesuwający się obok tłum. Nogi, nogi, setki nóg…20160521_113605

Podchodzili czytelnicy, prosili o autograf, robiono nam zdjęcia. Inni odwiedzający bezradnie się uśmiechali, nie mając pojęcia, kim u diabła może być facet nieznany z TV. Rewanżowałem się uśmiechem zakłopotania i przepraszająco spuszczałem oczy, gdy przyspieszali kroku. Przykuwałem spojrzenia zmaltretowanych dzieci. Ciągnęli je wzdłuż kramów rodzice zagapieni w nowe tytuły.
20160521_120145Trochę na lewo rezydował boso w postawie wyprostowanej Wojciech Cejrowski, nieco na prawo siedziała Krystyna Janda (ostatnio walczy z dyktaturą, jej fotografia trafiła na pierwszą stronę gazety). A może była to Krystyna Sienkiewicz? Chwytałem więc raz i drugi pogardliwe spojrzenia przechodzących, które mówiły: „Co robisz między nimi? Czym sobie zasłużyłeś na to szacowne towarzystwo?”. Mój wzrok był bezradny wobec tych niemych oskarżeń.
20160521_120040„Więc awansowałeś!” – zauważyła spotkana koleżanka dziennikarka, i nie zdążywszy wyjaśnić, jak to rozumie, poleciała na spotkanie z literaturą katalońską.

Dodaj komentarz

Filed under Grzegorz Filip, książki, Miłość pod koniec świata, spotkania autorskie

„Miłość pod koniec świata” na Warszawskich Targach Książki

targi stadionW sobotę, 21 maja, między godz. 11.00 i 13.00 będę podpisywał nową książkę na Warszawskich Targach Książki. Serdecznie zapraszam.
Gdyby ktoś przypadkiem przechodził obok Stadionu Narodowego, proszę zajrzeć na stoisko DICTUM, kram 92 w sektorze D 12 (naprzeciwko kramu Wydawnictwa ZYSK).

Dodaj komentarz

Filed under Grzegorz Filip, książki, Miłość pod koniec świata, spotkania autorskie

Gabion to taka klatka druciana

Gabion to taka klatka druciana wypełniona kamieniami. Ale to zaledwie moduł, dopiero ich zestawienie i połączenie pozwala uzyskać trwałą zaporę, która posłuży do wzmocnienia skarp, brzegów rzek, budowy gabionowych ogrodzeń a nawet wojskowych zapór. Pojedynczy gabion może być najwyżej ozdobą w ogrodzie lub na miejskim placu.

GabionW zbiorze Magdaleny Jankowskiej nie ma utworu o tym tytule, a jednak całość właśnie tak została zatytułowana – „Gabion”. Klatka z kamieniami – jakże symboliczne to wyobrażenie! Szukając klucza do tej metafory, myślałem o człowieku, jego sytuacji. Wyobraźnia podsuwała obraz ludzkiego wnętrza napełnionego zimnym, ostrym, martwym kruszywem. Kamień, współtwórca licznych metafor i porównań codziennych (serce z kamienia, kamień z serca, kamień do ogródka, kamień milowy, kamień młyński, kamień na kamieniu, rzucać kamieniem), lecz przecież i poetyckich, tworzy i takie znaczenia, które bez trudu odnajdziemy w tej książce.

Klatka z kolei przywodzi na myśl uwięzienie jakiegoś życia – ptaka, zwierzęcia, człowieka… Jaki sens ma gabion – klatka „wypełniona dokładnie kamiennym sensem”? Uwięzienie kamieni? „Kamyki nie dają się oswoić” – przekonuje Zbigniew Herbert. Szkoda więc zachodu z tym zamykaniem ich w klatkach.

Nie same kamienie więc i nie sama klatka. Gabion. Przedmiot użyteczny. Gabion chroni, wspiera, ratuje, wzmacnia. Jest tym właśnie, czego brak wielu postaciom tej prozy, ludziom, no dobrze, kobietom samotnym i pełnym goryczy, oszukanym i rozczarowanym, zdradzonym i pozbawionym miłości. Narrator czy też podmiot liryczny utworów Jankowskiej, ukryty za firanką, za kępą traw, obserwujący od sąsiedniego stolika, z pobliskiej ławki na skwerze, z miejsca przy oknie w miejskim autobusie, zapamiętuje obrazy i teksty, na ich kanwie buduje refleksję. Obraz choinek zrzucanych przez balkony, zużytych prezerwatyw w krzakach pod blokiem, sytuacja w kościele na „przekażcie sobie znak pokoju”, rozmowa usłyszana w radiu – składają się na kanwę opowiadań Jankowskiej. Dlatego miniatury te tak ciasno przylegają do skóry codziennej rzeczywistości, zarówno w obrazach (które się zapamiętuje) jak i w języku (zasłyszanym, mowie ulicy).

Jak się powiedziało, mamy tu do czynienia z tekstami skondensowanymi. Czasem to takie drobiazgi liryczne, trzylinijkowe epifanie, jak „Robaczki świętojańskie” lub „Wystarczyło pojąć” albo aforyzmy („Na mojej drodze”). Niektóre spośród dłuższych sprawiają wrażenie szkiców, wprawek do większej formy (pisarka tak ich nie traktuje, mówiła o tym na spotkaniu autorskim), inne spuentowane bywają tak mocno, że konkluzja owa mówi: „dość, skończone, nic tu więcej być nie może!”. Kompletna historia, jak to jest z tekstem „Strach” – dla mnie najznakomitszym w tej książce.

Obserwator(ka) pozostaje na dystans, współodczuwa, lecz nie jest jednym/jedną „z nich”. Tom otwiera utwór o inności, odrębności („Na górze”) i taka pozycja utrzymuje się w wielu tekstach. Sprzyja owej postawie wszechobecna ironia, sarkazm, które zbliżają te drobne prozy do znanych z wcześniejszych publikacji wierszy autorki „Skrzyżowania”. Zresztą i w tej książce znajdziemy utwory bliższe liryce niż prozie narracyjnej, z właściwą poezji metaforyką i liryczną postawą podmiotu mówiącego.

Narzucającymi się przy lekturze tematami są niewątpliwie samotność (niekoniecznie traumatyczna, czasem pogodna jak w „Pani tu nowa?”), przemijanie, gorzki rozrachunek z życiem, lecz dla mnie ciekawe w obserwacjach poetki okazało się wyczulenie na zmiany: raz relacjonowane wprost („Sklep”), innym razem w pięknym poetyckim obrazie odbicia w szybie pociągu („Sygnatura”), w skrótowym zadziwieniu lirycznym („Spacery z psami”) czy wreszcie w zakończeniu ostatniego utworu tomu, „Nałęczów”. Mowa tu o zmianie i braku zmiany, a o kobiecie, bohaterce tego opowiadania i zarazem – jak wolno się domyślać – bohaterce całego tomu, mówi się „uwięziona w wolności”. I tak wracamy do motywu gabionu, który zdaje się zarazem oparciem i więzieniem.

2 komentarze

Filed under książki, literatura polska, Lublin, Magdalena Jankowska