Pogranicze publicznego z prywatnym

„Istnieje literatura, która łączy publiczne z prywatnym. (…) Pisarze ci [Musiał, Filipiak, Gretkowska, Tokarczuk, Dunin – przyp. GF] ukazują polityczne i publiczne uwarunkowania tego, co prywatne. Prywatność w ich ujęciu bywa schronieniem dla jednych, więzieniem dla innych. W odniesieniu do tej literatury przywykło się stosować termin „emancypacyjna”, ponieważ sposobem przedstawiania swoich bohaterów literatura postuluje polityczne upodmiotowienie tych, którzy pełni praw są pozbawieni. Kobieta, dziecko, Żyd, homoseksualista, człowiek odmiennego pochodzenia etnicznego bądź innego wyznania niż większość – oto umowna lista”. Tak powiada Przemysław Czapliński w ciekawej dyskusji publikowanej w najnowszej „Frazie” (nr 90 z 2015).

Pogranicze publicznego z prywatnym to istotne pole tematyczne literatury. Można powiedzieć, że szczególnie ważne w Polsce, gdzie w społeczeństwie prywatne zawsze było funkcją publicznego, a w elitach odwrotnie: publiczne stawało się niejednokrotnie funkcją prywaty. Można powiedzieć, że od tego, w jakim stopniu pisarze radzą sobie na tym polu, zależy społeczne oddziaływanie literatury, jej doniosłość.

Oczywiście lista pisarzy łączących publiczne z prywatnym skonstruowana tak jak wyżej domaga się dziś rewizji, a wówczas zmieni się także grupa zbyt słabo upodmiotowionych bohaterów literackich. Literatura mogłaby się na przykład upomnieć (i czasem to czyni, choć jak widać w sposób niedostrzegalny dla krytyków) o wspólnotę niezadowolonych z politycznego kształtu III RP, o ofiary modernizacji prowadzonej od dwudziestu kilku lat za pomocą kanałów kultury masowej, o wykluczonych przez współczesny liberalizm, o polskich emigrantów zarobkowych, a także o inne, słabo dostrzegane wspólnoty, czekające na odkrycie. Rzecz jasna nie o prawa polityczne tu chodzi, bo w Polsce wszyscy obywatele (prócz dzieci) są pod tym względem równi.

Wymienione kategorie podmiotów (kobieta, dziecko, Żyd, homoseksualista, obcy etnicznie  czy wyznaniowo) na tyle powszechnie zaistniały już nie tylko w literaturze, lecz również w dyskursie publicznym, że powstałe na skutek ich dostrzeżenia ruchy społeczne wytworzyły ideologie emancypacyjne. Nie wchodząc głębiej w to, jak owa emancypacja bywa dzisiaj pojmowana, zauważmy, że literatura, która stanęła w jednym szeregu z takimi jak te ruchami społecznej emancypacji, skazała się na wtórność, używanie ideologicznych klisz, uwikłanie w konkurencję z gazetą, w której przegrała. Jak do tego doszło – pozostaje do opisania. Rolą literatury jest raczej szukanie niewyeksploatowanych tematów, stawianie nowych pytań,  niż grzęźnięcie w stereotypach, a rolą krytyki – wychwytywanie pisarzy oryginalnych.

Tymczasem stało się tak, że niekwestionowany panteon – Filipiak, Gretkowska, Tokarczuk, Stasiuk, Kuczok – uzupełniać można już tylko podobnymi do nich kontynuatorami ich drogi. Było to w połowie lat 90. Krytyka znalazła swoje poletko, zatrzymała się, rozbiła namioty, okopała je… Z czasem powstała fosa, obóz przerodził się w fortecę, i taki mamy dziś obraz literatury współczesnej. Przypuszczam, że naprawdę wygląda ona całkiem inaczej, ktoś kiedyś to przedstawi, ale będą to już inni krytycy.

Advertisements

Dodaj komentarz

Filed under krytyka literacka, książki, literatura polska, pisarze, powieści

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s