Category Archives: kultura polska

Kameralne spotkanie

Plakat Grzegorz Filip1
Biblioteka Kameralna SM Czechów w Lublinie
ul. Harnasie 11, piątek 11 maja, g. 17.00
Zapraszam!

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under Grzegorz Filip, książki, kultura polska, literatura polska, Lublin, spotkania autorskie

Nowy bohater

20160402_163523Polski PEN Club dzielnie broni kraju przed kampanią pomówień. Brawo, Panie i Panowie! (Warto też zwrócić uwagę na styl. Cóż to za pióro!) Stowarzyszenie Pisarzy Polskich również stanęło na wysokości zadania, wyrażając „najwyższe zaniepokojenie” z powodu… pojawiających się „opinii o charakterze antysemickim”. SPP nie zaniepokoiło się innymi opiniami, na przykład tą o „systemowym udziale Polaków”, ogłoszoną z nieco większej wysokości.

A potem bezbrzeżne rozczarowanie, że społeczeństwo nie ceni twórców.

Wiele nas nauczyło to międzynarodowe zamieszanie. Spadły maski, wyleczyliśmy się z naiwnego podejścia do stosunków międzynarodowych, po raz kolejny wyszło na jaw, że kreatywność historyczna nie zna granic. Warto się teraz zastanowić nad skutkami ideowymi i artystycznymi.

Nie bronię poprawki do ustawy. Być może nie była ona potrzebna i trudno będzie to prawo egzekwować. To bez znaczenia w obecnej sytuacji. Najważniejszą konsekwencją kryzysu jest wszczepienie nowej wersji historii, które sprowokuje efekty w kulturze. Trudno sobie wyobrazić, by nie powstał nurt utworów artystycznych stawiających w nowym świetle Polskę i Polaków, przewartościowujących mit bohaterstwa i ofiary, kreujących nowego bohatera. Pierwszy będzie teatr, iluż reżyserów już przebiera nogami! Jeśli bowiem historia XX wieku przedstawia się inaczej niż nam się dotąd wydawało, a zbudowana na niej kultura drugiej połowy XX wieku okazuje się oparta na iluzji, zmistyfikowana, to otwiera się przed kulturą polską XXI wieku nieprawdopodobna szansa już nie tylko reinterpretacji, otwiera się pusta przestrzeń, w której można zrobić wszystko. Czarna dziura, czeluść. Czyż nie o tym marzą niektórzy artyści od stuleci?

Dodaj komentarz

Filed under inteligencja, kultura polska, literatura polska, pisarze, polityka, przestrzeń publiczna, życie literackie

Zwracam!

medale1Moda na zwracanie medali nabrała znamion epidemii. Od tego zwracania niedobrze się robi! Dobrze, że nie posiadam, bo teraz bym się głowił, co komu oddawać, jak i ile, w którym momencie… Moment wszak ważny tu jest, może najważniejszy. Jeśli zaś pocztą, to jaką? Zwykłą, podkreślając pogardę do adresata i do zbędnego kawałka metalu, czy też poleconą, by mieć pewność, że dojdzie?

Nie pamiętam, jaką pocztą przed laty odsyłałem Eustachemu Rylskiemu jego książki. Zgłosił wówczas akces do drużyny Palikota i z właściwą sobie subtelnością oraz kulturą opowiadał o tym w telewizji, sławiąc człowieka ze sztucznym penisem. Byłem w szoku. Januszowi Palikotowi nie udało się wprawdzie usunąć doszczętnie kultury z życia publicznego, to zadanie zbyt trudne dla jednego małego człowieka, lecz niewątpliwie zaszczepił we wspólnej przestrzeni niebywałe chamstwo, które już w niej pozostało. Ciekawe, co o tym dzisiaj sądzi Eustachy Rylski.

Rozczarowany postawą pisarza (mniej mu miałem za złe poglądy, bardziej propagandę, którą siał w TV) odesłałem mu wtedy „Warunek” albo może „Człowieka w cieniu” – tego już nie pamiętam – na pewno zaś znalazło się w tej paczce pierwsze bodaj wydanie „Stankiewicza”, książki, która w latach osiemdziesiątych podobała mi się niezwykle. Nie dysponując adresem Rylskiego, wysłałem książki pod adresem wydawnictwa.

Powodowany odruchem, postąpiłem tak, jak dawno temu czytelnicy Knuta Hamsuna, gdy ten wszedł w kolaborację z nazizmem. Gloryfikował Hitlera, podobno jeszcze w 1945 roku pisał na jego cześć pochwalny tekst, co tylko źle świadczy o kontakcie niektórych intelektualistów z rzeczywistością. Elity kulturalne Europy zdecydowanie orientowały się już w tym czasie na komunizm, Hamsun się zagapił, najwyraźniej nie wiedział, skąd wiatry wieją.

Kiedy powołuję się tu na analogię historyczną, to rzecz jasna toutes proportions gardees, bo Palikot to jednak nie Hitler, a Rylski nie Hamsun. Jeśli coś łączy te dwie sytuacje, to niesmak czytelnika. Czy dziś zrobiłbym to samo? Nie! Wobec dzisiejszej mody na zwracanie niechybnie zachowałbym dystans. Wtedy co innego, trudno było znaleźć kanał, przez który można by wyrazić opinię.

Wątpię natomiast, by mój odruch wywołał wówczas modę na odsyłanie książek autorowi „Dziewczynki z hotelu Excelsior”, przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. No ale czasy były takie, że gdyby nawet, to i tak bym się o tym nie dowiedział.
A wracając do medali… Cóż, jeśli ma się możliwości a nie umie wypowiadać opinii, pozostają odruchy.

Dodaj komentarz

Filed under inteligencja, kultura polska, media, polityka, przestrzeń publiczna

PLR

20170518_194436Dotarła do mnie wiadomość, że otrzymam rekompensatę z tytułu użyczania moich książek w bibliotekach publicznych. Zgodnie z unijną dyrektywą PLR (Public Lending Right) autorom, którzy tracą wpływy na skutek bezpłatnego udostępniania ich utworów, należy się wynagrodzenie. Bardzo to miłe. Nie chodzi mi o te kilkaset złotych, bez których prawdopodobnie dałbym sobie radę, ale o świadomość, że moje książki są mimo wszystko wypożyczane i prawdopodobnie czytane.
Ale cieszy mnie jeszcze coś więcej: to, że musiały wcześniej zostać zakupione przez te biblioteki, a to już nie jest takie oczywiste. Wydaję w małych wydawnictwach, którym niełatwo się dostać do bibliotek, bo korzystają z usług niewielkich dystrybutorów. Tymczasem zakupy biblioteczne skrępowane są zasadami zamówień publicznych, preferującymi duże sieci dystrybucyjne. Na tym polu trwa bezwzględna walka. Tym bardziej cieszy, że książki małych oficyn potrafią się gdzieniegdzie przedostać do bibliotek.

1 komentarz

Filed under Grzegorz Filip, książki, kultura polska, literatura polska, pisarze, powieści

Druga młodość, tylko się podpalić

Posłyszałem niedawno od znajomego z okolic KOD-u, że nie może on wyjechać z Polski. Nie puszczają. Rewelacje takie upowszechnia przez FB na użytek zagranicznych przyjaciół, bo przecież w kraju ludzie wiedzą, jak jest, i nikt w to nie uwierzy. Facet był w podziemiu lat 80., drukował, kolportował, wtedy pewnie rzeczywiście nie mógł wyjechać, bo paszport leżał w szufladzie na SB.

second-youth-583x328Dzięki temu zrozumiałem pewne rzeczy, których wcześniej nie mogłem pojąć: Kibicowanie samopodpaleniom, oczekiwanie na represje, na strzały na ulicy, atmosferę histerii, dywagowanie nad tym, co będzie, kiedy „zamkną” „Gazetę Wyborczą”, prognozowanie, co „oni” „jeszcze” mogą zrobić. Zrozumiałem, że ludzie, którzy młodość przeżyli w opozycji, znaleźli sobie wdzięczny sposób na przedłużenie tej młodości. „Wyjdźmy na ulice, niech nas pobiją, niech tylko spróbują”.

Nie ma się co wstydzić, to ludzkie! Wtedy całym sercem byli przeciw i teraz są przeciw. Trzeba tylko przeprowadzić nieznaczną pracę myślową i utożsamić komunizm ze współczesnością. Tak niewiele… i już mamy tę samą co w latach 80. radość bycia po właściwej stronie, satysfakcję ze swej moralnej wyższości nad „nimi” i durnym społeczeństwem, pewność, że to, co robimy, ma głęboki sens. A i jeszcze, że wszystko, co wprowadzają „oni”, jest złe, głupie i do odrzucenia, dlatego musimy „ich” za wszelka cenę odsunąć od władzy. Wszelkimi metodami.

Teraz potrzeba znów niewielkiej pracy myślowej, by swoją postawę nazwać demokratyczną (a wszystko przecież można jakoś intelektualnie uzasadnić), i już możemy się cieszyć drugą młodością, znów się poczuć tak, jakbyśmy mieli dwadzieścia pięć lat.

Dodaj komentarz

Filed under inteligencja, kultura polska, media

Dziennikarska solidarność

FarewellProtestując przeciw „atmosferze” w Trójce, odchodzą z rozgłośni dwaj dziennikarze. Cierpią szykany i ulatniają się na pluszowy krzyż do tefałenów. W geście solidarności odchodzą następni. I są oczywiście media, które to przedstawią jako dramat. „Ostatni gasi światło” – napisał ktoś. Tak źle to może nie jest, myślę. Trudno sobie przecież wyobrazić, by cała Trójka składała się z ludzi na poziomie „Szkła kontaktowego”.

Dość świeżej daty jest ten zdrowy demokratyczny ruch oporu. Ale bo też reżim dziś szaleje. Nie to co wtedy, gdy fałszowano wybory, zastraszano nieliczne niezależne media, a służby w kominiarkach wpadały do redakcji tygodników i wyrywały dziennikarzom laptopy. Teraz jest przecież znacznie gorzej, jest zła „atmosfera”.

Nie przypominam sobie nazwisk dzisiejszych małych bohaterów pod protestami w sprawie zatrzymania przez policję dziennikarzy relacjonujących protest w PKW. A było to tak niedawno, w 2014, po sfałszowanych wyborach. Nie dostrzegli wówczas zagrożenia demokracji? Biedni mali bohaterowie, o których Bukartyk układa pieśni. Czy przemycali wtedy w Trójce aluzje, jak to robią dzisiaj? Mieli odwagę? Wtedy, gdy opozycji zamknięto usta, bo wszystkie media mówiły jednym głosem? 2014! Tak niedawno, a jaka amnezja!

Każda sprawa ma takich obrońców, na jakich zasługuje. Czego dziś bronią nasi mali bohaterowie? Atmosfery? Rozszyfrujmy ten termin. Tam jest zła atmosfera – pisze GW. Zła, bo pojawili się ludzie, którzy myślą inaczej, inaczej postrzegają rzeczywistość, i trzeba z nimi rozmawiać, razem pracować. Ba, czasem być ich podwładnymi. Problem w tym, że to są ludzie, którzy wtedy podpisywali tamte protesty. To ich sąsiedztwo jest nie do zniesienia.

PS Smutne ostatnio te moje wpisy i zła w nich atmosfera

Dodaj komentarz

Filed under kultura polska, media

Korupcja po warszawsku

Prezydent Korei Południowej została usunięta za korupcję. Koreańczycy masowo demonstrowali przeciwko takiej władzy. Setki tysięcy Rumunów wyszły na ulice sprzeciwiając się prawu zezwalającemu politykom kraść do wysokości pewnej kwoty. Takie przepisy wymyślił socjalistyczny rząd. Wydaje się, że dzisiaj bezczelność nie zna granic, mimo to Rumuni wygrali. Demonstracje przeciwko skorumpowanym politykom odbywały się niedawno nawet w Rosji.

Tylko Polska nie sprzeciwia się korupcji. W Polsce korupcja jest modelem życia. Kiedy jeden polski profesor bąknął coś o skorumpowanych prawnikach, podniósł się wielki krzyk. Wydział prawa, na którym do niedawna pracował, pospieszył z zapewnieniem, że już się oczyścił. Śmiałek już tam nie pracuje.

Jolanta BrzeskaDziesiątki milionów złotych ukradzionych przez mafię czyścicieli kamienic nie poruszają wyobraźni Polaków. Dziesiątki tysięcy ludzi wyrzuconych z mieszkań również. Polacy mają inne zmartwienia, szczególnie w Warszawie. Przejmowano nawet kamienice zbudowane w latach pięćdziesiątych, przy ulicach doszczętnie zburzonych w powstaniu, dowodząc, że budynki są przedwojenne. Remontowano je na koszt miasta i sprzedawano. Bezczelność sięgająca wzorów komunistycznych.

To wstyd, że warszawiacy nie wyszli dotąd na ulice w masowych demonstracjach przeciwko wyrzucaniu ludzi z domów, przymykaniu oka na milionowe afery, osłanianiu skorumpowanych urzędników magistratu. To wstyd, że cienkim popiskiwaniem domagają się odejścia prezydent Warszawy, że nie naciskają na ukaranie prawników złodziei. Gdzie jest inteligencja, artyści, celebryci? Jak zawsze zajęci wyłącznie sobą? Aferę odkryto rok temu! Na zapieczętowanych kancelariach prawnych, które brały udział w przestępczym procederze, powinna wisieć żółta taśma z napisem: „Ci panowie nie pracują już w zawodach prawniczych”. Dopóki nie zaczniemy konsekwentnie usuwać z zawodu prawników zamieszanych w przestępstwa, dopóty prawo w Polsce będzie kpiną z obywateli.

Dodaj komentarz

Filed under inteligencja, kultura polska, media