Category Archives: Lublin

Wrzesień ze „Studnią”

cropped-img_0084.jpgRadio Lublin emituje adaptację mojej powieści Studnia, czyta Jarosław Zoń (ale jak czyta!). Książki w odcinkach można słuchać przez cały wrzesień codziennie o godz. 10.45 i 14.45. Zapraszam!

Dodaj komentarz

Filed under Grzegorz Filip, książki, literatura polska, Lublin, media, powieści, Studnia

Krytycy polecają

Przemysław Kaliszuk, W poszukiwaniu autentyczności („Akcent” 3/2016):

akcent3.16„Z jednej strony opowieść opiera się na kilku nierozwiązywalnych tajemnicach, co nadaje przedstawionym wydarzeniom posmak kryminalnych nieledwie poszukiwań i pogłębia egzystencjalne wybory bohaterów. Z drugiej strony naszkicowane środowiska, z których pochodzą Anna i Bernard – ich otoczenie, praca, znajomości – tworzą społeczne tło, co pozwala widzieć w powieści obyczajowy szkic epoki. Równocześnie Grzegorz Filip stawia w centrum relacje międzyludzkie, starając się nakreślić ich źródła, prawdziwe motywacje i psychologiczne zawiłości kryjące się za pozornie prostymi decyzjami”.

W tym samym numerze „Akcentu” znalazła się moja proza – fragment dłuższego opowiadania Iluminacja, które w zbiorze pod tym samym tytułem ukaże się w Wydawnictwie Norbertinum.

Piotr Müldner-Nieckowski (pisarze.pl):

„Pisarz stosuje środki, których w romansach spod znaku Harlequina nie ma, nie zajmuje się schematami rodem z serialu telewizyjnego, nieistotnymi szczegółami typu zachwycający gatunek wina i irytujący kolor firanki, ale tym co dla nas jest ważne, co się dzieje wokół nas, skąd pochodzimy, co poprzedzało naszą dorosłość, jaki jest ten świat i jak w nim dzieją się sprawy codzienne, te nadzwyczajne, które są zwykłe. Pod koniec świat gaśnie, ale nie bezrefleksyjnie. Polecam”.

Dodaj komentarz

Filed under "Akcent", Grzegorz Filip, krytyka literacka, książki, literatura polska, Lublin, Miłość pod koniec świata, powieści

Gabion to taka klatka druciana

Gabion to taka klatka druciana wypełniona kamieniami. Ale to zaledwie moduł, dopiero ich zestawienie i połączenie pozwala uzyskać trwałą zaporę, która posłuży do wzmocnienia skarp, brzegów rzek, budowy gabionowych ogrodzeń a nawet wojskowych zapór. Pojedynczy gabion może być najwyżej ozdobą w ogrodzie lub na miejskim placu.

GabionW zbiorze Magdaleny Jankowskiej nie ma utworu o tym tytule, a jednak całość właśnie tak została zatytułowana – „Gabion”. Klatka z kamieniami – jakże symboliczne to wyobrażenie! Szukając klucza do tej metafory, myślałem o człowieku, jego sytuacji. Wyobraźnia podsuwała obraz ludzkiego wnętrza napełnionego zimnym, ostrym, martwym kruszywem. Kamień, współtwórca licznych metafor i porównań codziennych (serce z kamienia, kamień z serca, kamień do ogródka, kamień milowy, kamień młyński, kamień na kamieniu, rzucać kamieniem), lecz przecież i poetyckich, tworzy i takie znaczenia, które bez trudu odnajdziemy w tej książce.

Klatka z kolei przywodzi na myśl uwięzienie jakiegoś życia – ptaka, zwierzęcia, człowieka… Jaki sens ma gabion – klatka „wypełniona dokładnie kamiennym sensem”? Uwięzienie kamieni? „Kamyki nie dają się oswoić” – przekonuje Zbigniew Herbert. Szkoda więc zachodu z tym zamykaniem ich w klatkach.

Nie same kamienie więc i nie sama klatka. Gabion. Przedmiot użyteczny. Gabion chroni, wspiera, ratuje, wzmacnia. Jest tym właśnie, czego brak wielu postaciom tej prozy, ludziom, no dobrze, kobietom samotnym i pełnym goryczy, oszukanym i rozczarowanym, zdradzonym i pozbawionym miłości. Narrator czy też podmiot liryczny utworów Jankowskiej, ukryty za firanką, za kępą traw, obserwujący od sąsiedniego stolika, z pobliskiej ławki na skwerze, z miejsca przy oknie w miejskim autobusie, zapamiętuje obrazy i teksty, na ich kanwie buduje refleksję. Obraz choinek zrzucanych przez balkony, zużytych prezerwatyw w krzakach pod blokiem, sytuacja w kościele na „przekażcie sobie znak pokoju”, rozmowa usłyszana w radiu – składają się na kanwę opowiadań Jankowskiej. Dlatego miniatury te tak ciasno przylegają do skóry codziennej rzeczywistości, zarówno w obrazach (które się zapamiętuje) jak i w języku (zasłyszanym, mowie ulicy).

Jak się powiedziało, mamy tu do czynienia z tekstami skondensowanymi. Czasem to takie drobiazgi liryczne, trzylinijkowe epifanie, jak „Robaczki świętojańskie” lub „Wystarczyło pojąć” albo aforyzmy („Na mojej drodze”). Niektóre spośród dłuższych sprawiają wrażenie szkiców, wprawek do większej formy (pisarka tak ich nie traktuje, mówiła o tym na spotkaniu autorskim), inne spuentowane bywają tak mocno, że konkluzja owa mówi: „dość, skończone, nic tu więcej być nie może!”. Kompletna historia, jak to jest z tekstem „Strach” – dla mnie najznakomitszym w tej książce.

Obserwator(ka) pozostaje na dystans, współodczuwa, lecz nie jest jednym/jedną „z nich”. Tom otwiera utwór o inności, odrębności („Na górze”) i taka pozycja utrzymuje się w wielu tekstach. Sprzyja owej postawie wszechobecna ironia, sarkazm, które zbliżają te drobne prozy do znanych z wcześniejszych publikacji wierszy autorki „Skrzyżowania”. Zresztą i w tej książce znajdziemy utwory bliższe liryce niż prozie narracyjnej, z właściwą poezji metaforyką i liryczną postawą podmiotu mówiącego.

Narzucającymi się przy lekturze tematami są niewątpliwie samotność (niekoniecznie traumatyczna, czasem pogodna jak w „Pani tu nowa?”), przemijanie, gorzki rozrachunek z życiem, lecz dla mnie ciekawe w obserwacjach poetki okazało się wyczulenie na zmiany: raz relacjonowane wprost („Sklep”), innym razem w pięknym poetyckim obrazie odbicia w szybie pociągu („Sygnatura”), w skrótowym zadziwieniu lirycznym („Spacery z psami”) czy wreszcie w zakończeniu ostatniego utworu tomu, „Nałęczów”. Mowa tu o zmianie i braku zmiany, a o kobiecie, bohaterce tego opowiadania i zarazem – jak wolno się domyślać – bohaterce całego tomu, mówi się „uwięziona w wolności”. I tak wracamy do motywu gabionu, który zdaje się zarazem oparciem i więzieniem.

2 komentarze

Filed under książki, literatura polska, Lublin, Magdalena Jankowska

Promocja książki

Grzegorz_Filip_zaproszenie

Dodaj komentarz

06/04/2016 · 12:49

U Hieronima

IMG_0133Spotkanie autorskie w Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej im. Hieronima Łopacińskiego w Lublinie poprowadziła energicznie według własnego scenariusza Ewa Hadrian. Czy sprostałem jej pytaniom – ocenili słuchacze.

IMG_0065Publiczność w urokliwym wnętrzu Czytelni Naukowej, gdzie w latach studiów spędziłem nad książkami niejedną godzinę. Jak to bywa na pierwszym spotkaniu z nową książką, przyszła rodzina i przyjaciele, ale też pisarze, ludzie kultury i czytelnicy.

IMG_0084Moja proza w interpretacji Doroty Julianny Mościbrodzkiej brzmi mocniej i ostrzej niż w mojej głowie, gdy sam czytam. To ciekawe doświadczenie i zachęta do szukania w sobie innych głosów.

IMG_0169Egzemplarze książki, słabo dostępnej w lubelskich księgarniach, rozeszły się w całości, było więc co podpisywać.

2 komentarze

Filed under Grzegorz Filip, książki, literatura polska, Lublin, Miłość pod koniec świata, nowości książkowe, powieści, premiery, spotkania autorskie

Zapraszam na spotkanie

IMG_0518.1Wojewódzka Biblioteka Publiczna
im. Hieronima Łopacińskiego w Lublinie
serdecznie zaprasza na promocję książki
Miłość pod koniec świata
31 marca 2016 r., godz. 17.00
Czytelnia Naukowa Biblioteki
Lublin, ul. Narutowicza 4

Spotkanie poprowadzi Ewa Hadrian
Fragmenty książki przeczyta Dorota Julianna Mościbrodzka

Dodaj komentarz

Filed under Grzegorz Filip, książki, literatura polska, Lublin, Miłość pod koniec świata, nowości książkowe, powieści, premiery, spotkania autorskie

„Żeby wojna o mnie zapomniała”

O wojnie nie da się zapomnieć, jeśli nas zagarnęła i naznaczyła. Wasyl Słapczuk, ukraiński pisarz (ur. 1961), autor „Kobiety ze śniegu”, walczył w wojnie afgańskiej pod Dżalalabadem, w najniebezpieczniejszym rejonie konfliktu. W czasie operacji Tora Bora został ciężko ranny i okaleczony. Po trzydziestu latach pisze książkę, próbując zrozumieć wojnę, jej demony, zapachy, bohaterstwo, strach, przyjaźnie, śmierć. Pisze o frontowych latrynach, szpitalach, o broni i narodowościowych konfliktach w patchworkowej armii sowieckiej. Pod względem czasowym rzecz rozgrywa się na dwóch planach: na początku lat 80. i dziś. Prócz tego dostajemy piękną retrospekcję z dzieciństwa jednego z bohaterów w zagubionym gdzieś w stepach chutorze.

SłapczukO książce mówiło się w lubelskim środowisku literackim, które ma przecież liczne kontakty z pisarzami ukraińskimi. Dzięki temu wpadła mi ona w ręce. Autorem udanego przekładu jest Wojciech Pestka, laureat lubelskiej Nagrody im. Bolesława Prusa.

Trzy warstwy składają się na formę tego utworu. Pierwszą nazwałbym eseistyczno-filozoficzną – tu toczy się dyskusja z tekstami pisarzy, którzy otarli się o wojnę, pozostawili dzienniki, pamiętniki, poświęcone wojnie wiersze i powieści, a także z tekstami intelektualistów i filozofów, którzy przez wieki wypowiadali się o wojnie. Erudycja Słapczuka jest imponująca – Jünger, Böll, Grass, Vonegutt, Hemingway, Bernanos, Sartre, Malraux, pisarze rosyjscy i ukraińscy, pisarze, o których mało kto słyszał, koany zen… Spośród Polaków cytuje Czesława Miłosza i Andrzeja Stasiuka. Sięga do Homera i Horacego. Wszystkich ich wzywa Słapczuk na pomoc, spiera się, rozstawia po kątach bądź się z nimi zgadza, szydzi lub afirmuje. Obnaża schematy literatury wojennej, jej ideologizację, sakralizację wojny i kłamstwo w rysunku jej dnia codziennego. Bohaterem, który interesuje pisarza, jest chłopak, młody mężczyzna, który idąc na wojnę, niesie w sobie nadzieje i wyobrażenia wyczytane w książkach. W tym sensie „Księga zapomnienia” desakralizuje i odkłamuje wojnę, odziera ją z romantyzmu i bohaterstwa.

Ćwiczenia umysłu, którym autor poddaje się na naszych oczach i w które wciąga czytelnika, nie pozostają jednak domeną samotności. To filozofowanie domowe, rodzinne, a bierze w nim udział zarówno żona autora, Dajta, jak i małoletni syn Mika. Dyskusje przy gotowaniu zupy, smażeniu powideł, rozmowy o pisaniu i walce, o miłości i szczęściu rodzinnym, o śmierci i kalectwie stają się próbą obrony przed niszczącymi konsekwencjami wojny.

Druga warstwa powieści ma charakter autobiograficznego reportażu z Afganistanu. Jego przebłyski pojawiają się w różnych miejscach tekstu w postaci krótkich anegdot lub dłuższych nowel. I wreszcie warstwa trzecia – fikcja literacka z udziałem kilkorga bohaterów, ukazanych w przełomowych chwilach ich życia: inicjacji, doświadczeniu wojny i kalectwa, zderzeniu z jego konsekwencjami. Fragmenty te mają największą siłę, dominują artystycznie nad rozbudowaną warstwą eseistyczną.

„Księga zapomnienia” to postmodernistyczna powieść z pięknym konserwatywnym przesłaniem. Czytelnikowi rzuca się w oczy kontrast między sytuacją życiową postaci pisarza i jego bohaterów. I on i oni cierpią, szukają zapomnienia, przeżywają okaleczenia moralne i cielesne. Tamci jednak przegrywają, on nie. Jemu udaje się osiągnąć szczęście, bo ma wokół kochające osoby i cel życiowy – pisanie, danie świadectwa prawdy. On potrafi uogólnić swój los, wpisać go w sztukę. Słapczuk kpi z książkowego wykształcenia swego pokolenia, które szło na wojnę wypełnione literackimi frazesami i wyobrażeniami o bohaterstwie, o tym, że na wojnie stajesz się mężczyzną. Sam jednak żyje w bibliotece, a obok miłości rodzinnej to właśnie pozostawanie w sferze kultury ratuje go przed typowym losem weterana – człowieka nikomu niepotrzebnego i przez nikogo niezrozumianego.

Dodaj komentarz

Filed under książki, literatura obca, Lublin, powieści