Category Archives: polityka

Nowy bohater

20160402_163523Polski PEN Club dzielnie broni kraju przed kampanią pomówień. Brawo, Panie i Panowie! (Warto też zwrócić uwagę na styl. Cóż to za pióro!) Stowarzyszenie Pisarzy Polskich również stanęło na wysokości zadania, wyrażając „najwyższe zaniepokojenie” z powodu… pojawiających się „opinii o charakterze antysemickim”. SPP nie zaniepokoiło się innymi opiniami, na przykład tą o „systemowym udziale Polaków”, ogłoszoną z nieco większej wysokości.

A potem bezbrzeżne rozczarowanie, że społeczeństwo nie ceni twórców.

Wiele nas nauczyło to międzynarodowe zamieszanie. Spadły maski, wyleczyliśmy się z naiwnego podejścia do stosunków międzynarodowych, po raz kolejny wyszło na jaw, że kreatywność historyczna nie zna granic. Warto się teraz zastanowić nad skutkami ideowymi i artystycznymi.

Nie bronię poprawki do ustawy. Być może nie była ona potrzebna i trudno będzie to prawo egzekwować. To bez znaczenia w obecnej sytuacji. Najważniejszą konsekwencją kryzysu jest wszczepienie nowej wersji historii, które sprowokuje efekty w kulturze. Trudno sobie wyobrazić, by nie powstał nurt utworów artystycznych stawiających w nowym świetle Polskę i Polaków, przewartościowujących mit bohaterstwa i ofiary, kreujących nowego bohatera. Pierwszy będzie teatr, iluż reżyserów już przebiera nogami! Jeśli bowiem historia XX wieku przedstawia się inaczej niż nam się dotąd wydawało, a zbudowana na niej kultura drugiej połowy XX wieku okazuje się oparta na iluzji, zmistyfikowana, to otwiera się przed kulturą polską XXI wieku nieprawdopodobna szansa już nie tylko reinterpretacji, otwiera się pusta przestrzeń, w której można zrobić wszystko. Czarna dziura, czeluść. Czyż nie o tym marzą niektórzy artyści od stuleci?

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under inteligencja, kultura polska, literatura polska, pisarze, polityka, przestrzeń publiczna, życie literackie

Zwracam!

medale1Moda na zwracanie medali nabrała znamion epidemii. Od tego zwracania niedobrze się robi! Dobrze, że nie posiadam, bo teraz bym się głowił, co komu oddawać, jak i ile, w którym momencie… Moment wszak ważny tu jest, może najważniejszy. Jeśli zaś pocztą, to jaką? Zwykłą, podkreślając pogardę do adresata i do zbędnego kawałka metalu, czy też poleconą, by mieć pewność, że dojdzie?

Nie pamiętam, jaką pocztą przed laty odsyłałem Eustachemu Rylskiemu jego książki. Zgłosił wówczas akces do drużyny Palikota i z właściwą sobie subtelnością oraz kulturą opowiadał o tym w telewizji, sławiąc człowieka ze sztucznym penisem. Byłem w szoku. Januszowi Palikotowi nie udało się wprawdzie usunąć doszczętnie kultury z życia publicznego, to zadanie zbyt trudne dla jednego małego człowieka, lecz niewątpliwie zaszczepił we wspólnej przestrzeni niebywałe chamstwo, które już w niej pozostało. Ciekawe, co o tym dzisiaj sądzi Eustachy Rylski.

Rozczarowany postawą pisarza (mniej mu miałem za złe poglądy, bardziej propagandę, którą siał w TV) odesłałem mu wtedy „Warunek” albo może „Człowieka w cieniu” – tego już nie pamiętam – na pewno zaś znalazło się w tej paczce pierwsze bodaj wydanie „Stankiewicza”, książki, która w latach osiemdziesiątych podobała mi się niezwykle. Nie dysponując adresem Rylskiego, wysłałem książki pod adresem wydawnictwa.

Powodowany odruchem, postąpiłem tak, jak dawno temu czytelnicy Knuta Hamsuna, gdy ten wszedł w kolaborację z nazizmem. Gloryfikował Hitlera, podobno jeszcze w 1945 roku pisał na jego cześć pochwalny tekst, co tylko źle świadczy o kontakcie niektórych intelektualistów z rzeczywistością. Elity kulturalne Europy zdecydowanie orientowały się już w tym czasie na komunizm, Hamsun się zagapił, najwyraźniej nie wiedział, skąd wiatry wieją.

Kiedy powołuję się tu na analogię historyczną, to rzecz jasna toutes proportions gardees, bo Palikot to jednak nie Hitler, a Rylski nie Hamsun. Jeśli coś łączy te dwie sytuacje, to niesmak czytelnika. Czy dziś zrobiłbym to samo? Nie! Wobec dzisiejszej mody na zwracanie niechybnie zachowałbym dystans. Wtedy co innego, trudno było znaleźć kanał, przez który można by wyrazić opinię.

Wątpię natomiast, by mój odruch wywołał wówczas modę na odsyłanie książek autorowi „Dziewczynki z hotelu Excelsior”, przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. No ale czasy były takie, że gdyby nawet, to i tak bym się o tym nie dowiedział.
A wracając do medali… Cóż, jeśli ma się możliwości a nie umie wypowiadać opinii, pozostają odruchy.

Dodaj komentarz

Filed under inteligencja, kultura polska, media, polityka, przestrzeń publiczna