Category Archives: powieści

„Wielkie wygrane” Julio Cortazara

cortazar

Czytałem tę powieść mniej więcej wtedy, gdy powstawała moja „Pomiędzy” i pomyślałem, że wezmę z niej motto. Brzmi ono tak:
Skąd ta nadwrażliwość? Jedne drzwi więcej, jedne mniej… Skoro będą już mieli do dyspozycji basen, stoły pingpongowe i będzie można organizować rozmaite gry, po co się przejmować rufą? Na niektórych statkach w ogóle nie ma przejścia na rufę (albo odwrotnie: na dziób) i nikt z tego powodu nie dostaje histerii.

Ale związek z Cortazarem na tym się nie skończył. Aluzja do jego powieści pojawia się w rozmowie między postaciami mojej książki. Narratorką jest w tym fragmencie Natalia:

– Gdyby pan miał w jednym zdaniu streścić ideę, którą propagujecie…
– W jednym zdaniu? – zastanawia się Miś, patrząc na mnie, jakby szukał podpowiedzi, a ja widzę, że mój czterdziestolatek czuje się jak na egzaminie. – Może tak: współpraca państw nieliczących się w rozgrywkach mocarstw. Chyba tak.
– Dobrze, ale kogo chce pan do tej współpracy przekonać: elity czy resztę społeczeństwa, czytającego społeczeństwa?
– Pewną grupę ludzi myślących. Jakie ja mogę mieć możliwości oddziaływania na szerszą zbiorowość? Chodzi nam chyba jednak o młodsze pokolenia, bo co do starszych nie mamy złudzeń.
– Starsza część elity zajmuje się intelektualnym uzasadnieniem faktu, że nie ma przejścia na rufę, tak?
Michał nie rozumie, a mnie coś świta.
– Cortazar? – zgaduję.
– Tak – potwierdza moją intuicję Wnukowicz. – „Wielkie wygrane”. Pamięta pani: wycieczka statkiem i zakaz przemieszczania się na rufę, który pewna część wycieczkowiczów kontestuje aż po tragiczny finał. Powieść o kłamstwie władzy i władzy kłamstwa, kreująca w genialny sposób atmosferę nadziei, przechodzącą w rozczarowanie i wreszcie w strach. Przejrzysta alegoria. Wspaniale rozwinięty motyw zamknięcia, poczucia separacji, które prowadzi do szału. I jednocześnie obraz grupy ludzi uodpornionych, którym nic nie przeszkadza, byleby zapewniono dobrą zabawę. Byleby tylko był spokój.
Jego ostry nos wyostrza się jeszcze bardziej, gdy Wnukowicz stara się nam przekazać swój zachwyt nad powieścią. Wysuszona, pobrużdżona twarz się ożywia.
– Tak, czytałem tę książkę – przyznaje Misiek.
– Wierzy pan, że znajdą się młodzi ludzie, których mniej interesuje tak zwane „życie na poziomie”, czyli zasobne, wygodne, pełne wrażeń i do bólu egoistyczne, i którzy, chcąc się od tego „poziomu” oderwać, porzucić ową horyzontalność, wybiorą wasze idee? – Wnukowicz zwraca się właściwie do nas obojga, ale wiem, że choć przed chwilą mnie docenił, pozostaje mi rola słuchaczki. To dyskurs między mężczyznami, męska rozmowa. Patrzę na żonę pisarza, która przysiadła na brzegu fotela na sposób gejszy, doskonałej towarzyszki życia intelektualisty.

Julio Cortázar. Fot. Sara Facio. Źródło: Wikimedia Commons

Dodaj komentarz

Filed under Grzegorz Filip, książki, literatura obca, literatura polska, nowości książkowe, Pomiędzy, powieści, premiery

Międzymorze jak Śródziemie?

tolkien„Tak jak rosyjskie państwo i tamtejsi ideologowie od wielu lat lansują eurazjatyzm, tak my powinniśmy lansować Międzymorze. I to mimo że jeszcze kilka lat temu opowieść o Międzymorzu brzmiała jak opowieść o Tolkienowskim Śródziemiu – historia trochę z krainy fantasy, trochę z zamierzchłych legend. No bo kto mógł poważnie traktować ideę bliższej współpracy bardzo różnych państw. W dodatku państw dość słabych, leżących pomiędzy Bałtykiem, Adriatykiem i Morzem Czarnym?” – pisze Marcin Herman, „Gazeta Polska Codziennie” 15.11.2016.

pomiedzy-5Otóż właśnie bohaterowie mojej powieści Pomiędzy, choć nie ma ona z Tolkienem nic wspólnego, traktowali poważnie tę ideę i niejedno dla niej poświęcili.

Strona wydawcy

Dodaj komentarz

Filed under Europa, Grzegorz Filip, książki, literatura polska, nowości książkowe, Pomiędzy, powieści, premiery

Linoskoczek

philippe-petit-walks-wire-towersLinoskoczek z okładki Pomiędzy to Philippe Petit, Francuz, dziś 67-latek. Żongler i magik, człowiek, który w 1974 roku przeszedł po linie rozpiętej pomiędzy wieżami WTC. „Mały krok człowieka okazał się wielkim krokiem ludzkości – nikomu nie udało się powtórzyć wyczynu ubranego na czarno Francuza, który przez 45 minut balansował na rozpiętej na długość 400 metrów stalowej linie niebezpiecznie kołyszącej się na boki, w górę i w dół, a nawet wokół własnej osi. To był naprawdę niesamowity widok: maleńka sylwetka sunąca (tak chodzi się po linie – sunąc stopa za stopą) w powietrzu między gigantycznymi gmaszyskami. Żadnych zabezpieczeń, żadnych pozwoleń – performance Petita był nielegalny (do budynków chronionych przez sztab strażników jego ekipa musiała potajemnie wnieść tonę sprzętu – już samo to było nie lada wyczynem!). Do wież zaczęły się właśnie wprowadzać garnitury, hierarchie, pieniądze, biurokracja, normy; romantyczny, bezinteresowny, po prostu poetycki gest Philippe’a rzucał wyzwanie temu bezdusznemu światu” – pisała w „Przekroju” Małgorzata Sadowska.

Strona wydawnictwa

Dodaj komentarz

Filed under Grzegorz Filip, książki, literatura polska, Pomiędzy, powieści, premiery

„Pomiędzy”

pomiedzy-1Jest to historia związku Natalii – młodej kobiety, niedoszłej pianistki i baletnicy, z Michałem – indywidualistą i zapaleńcem. Rzecz dzieje się w Polsce. Oboje zakładają portal internetowy, zamieniając swój spokojny dom w buzującą od dyskusji redakcję. Michał i Natalia noszą w sobie ideę pobudzenia krajów leżących pomiędzy Niemcami i Rosją do współpracy i suwerennych poczynań. Każde z nich próbuje realizować przy tym własne marzenia.

Strona wydawnictwa

Dodaj komentarz

Filed under Grzegorz Filip, książki, literatura polska, nowości książkowe, powieści, premiery

Powszechna epidemia kłamstwa

topos_149Naprawdę mocne to i przekonywające – pisze o mojej Miłości pod koniec świata Krzysztof Derdowski w najnowszym „Toposie” (nr 4/149/2016). Opisuje klimat powieści, by skonstatować: W takim dość ponurym kontekście społecznym, politycznym i moralnym potrzeba „zwykłej miłości” obojga bohaterów staje się wzruszająca, więcej, staje się walką o człowieczeństwo i godność. Derdowski dostrzega w książce rozpaczliwą walkę dwojga ludzi o prawdę wokół siebie i w sobie, bo owemu zakłamaniu świata towarzyszy tu także uległość polegająca na samookłamywaniu się. Ludzie bowiem, jak zdaje się uważać autor Miłości pod koniec świata, nie kłamią i nie czynią zła wyłącznie z przyczyn egoistycznych i merkantylnych, lecz ulegają powszechnej dziś epidemii kłamstwa, braku szczerości i wreszcie „lekkości zła”.
Cieszę się, gdy miewam tak wnikliwych czytelników.

Dodaj komentarz

Filed under Grzegorz Filip, krytyka literacka, książki, literatura polska, Miłość pod koniec świata, powieści

Imitacja parnasu

Przy okazji „sprawy Krzysztofa Masłonia” (próbowano go usunąć z jury Angelusa i Nagrody Miasta st. Warszawy, gdzie jest jedyną osobą spoza salonu) warto poruszyć kwestię nagród literackich w Polsce. Te najlepiej znane i najbardziej lukratywne, to Nike, Angelus, Gdynia, Paszport „Polityki”, ostatnio doszła Nagroda im. Gombrowicza. Nagrody z drugiego krańca – Mackiewicza i Identitas – to inny przypadek, nie są szerzej znane, ich wpływ na promocję książek jest znikomy.

Nagrody mają wartość marketingową, budują pozycję pisarzy, stanowią sygnał dla czytelników, kogo warto czytać, jakie książki należy przyswoić.

20160227_113106„Czy w ogóle współcześni polscy pisarze głównonurtowi piszą jeszcze powieści, czy tylko utwory pod nie się podszywające, książki powieściopodobne?” – pytał dziesięć lat temu Jacek Dukaj. Opisywał swoje ulubione powieści: „długie (…), z epickim oddechem, wciągające tak, że człowiek zupełnie się w lekturze zatraca i wraca do niej wieczór za wieczorem, zapadając w fikcyjny świat fikcyjnych postaci na godziny i godziny, smakując maestrię konstrukcji fabularnych na równi z maestrią języka”. Dominująca na rynku literackim wpływowa grupa krytyków, jurorów i wydawców postanowiła jednak inaczej i promuje inną literaturę. W takim kraju jak Polska odkryto bowiem pilniejsze potrzeby niż oczekiwania czytelników. Tutaj, nad Wisłą należy przecież walczyć o postęp. Przy okazji tej zbożnej walki można zaś zyskać coś jeszcze.

►Popatrzmy na uhonorowane ostatnio największymi nagrodami wydawnictwa: Czarne, Znak, WL, WAB i kilka innych. Lista jest ograniczona. Jak widać, kilka firm zrobiło sobie niezły biznes.
►Nominowani autorzy: wąska grupa o przewidywalnym składzie z nielicznymi zmianami.
►Nagrodzeni autorzy: ci, którzy nie dostali Nike, dostają Gdynię itd.
►Nominowane i nagradzane książki:
►tematyka – musi być interesująca dla środowisk liberalno-lewicowych, inaczej nie przejdzie; preferowane są książki o niczym, które udają, że są o czymś, oraz książki zideologizowane, doraźne w swych przesłaniach,
►preferowane postaci – „kobieta, dziecko, Żyd, homoseksualista, człowiek odmiennego pochodzenia etnicznego bądź innego wyznania niż większość” – jak to kiedyś zgrabnie zestawił prof. Przemysław Czapliński,
►wspierana problematyka – kosmopolityzm, emancypacja, przekroczenia obyczajowe, patologie rodzinne, antyklerykalizm, antyreligijność, drwiny z tradycji, odmiennych stylów życia i nieliberalnych poglądów, mistyfikowanie problemu ojczyzny i patriotyzmu, przedstawianie Polaków jako narodu zacofanego, nierozumiejącego postępu, demaskowanie rzekomych polskich kompleksów, „szyderstwo z choroby narodowej mitologii” itp.; literatura ma być młotkiem służącym do wbijania progresywnych wyobrażeń do ciemnych głów, podsuwać lewicowe recepty modernizacyjne,
►kreowane światy – surrealizm, absurd, groteska, realizm magiczny, „manifestacja wyzwolonej wyobraźni” (eufemizm określający książki o niczym), foldery z podróży,
►język – chorobliwa gadatliwość, stylizacje, zabawy językowe, barokowe manieryzmy,
►styl – moda na konstruowanie kunsztownych zdań o niczym, styl przysłania treść, przykuwa uwagę do opowiadacza, odwraca uwagę od opowieści,
►postawa autora – eskapizm, wieczna negacja, odwrócenie plecami do istotnych problemów, ironiczny dystans do powieściowych postaci i zdarzeń, błazenada, tanie popisy przed czytelnikiem, intelektualna hochsztaplerka, nadęcie, manifestacja słuszności (np. poprzez deformację postaci wroga), okazywanie lewicowego zaangażowania.

Nie zawsze jest tak źle, ale na tyle często, że powinien się nam włączyć dzwonek alarmowy. Wiele popieranych i nagradzanych książek cechuje brak odniesienia do rzeczywistości, deficyt wartości poznawczych, a bywa, że również intelektualna i artystyczna niedojrzałość.

►Jury – te same osoby pojawiają się w składach jurorskich różnych nagród. Są to krytycy związani z czasopismami lewicowymi. Jury interesuje się niemal wyłącznie tymi pozycjami, które były wcześniej omawiane i reklamowane w GW, TP itp. Jury nie ryzykuje wprowadzenia do obiegu autora spoza przewidywalnego kręgu. W efekcie nagrody otrzymują autorzy takich koszmarków jak np. „Balladyny i romanse”.

Krąg autorów wylansowanych dzięki tym nagrodom jest dość ograniczony. Bardzo wielu czytelników uznaje ten krąg za czołówkę polskich pisarzy współczesnych. Każda książka autora z tej wybranej grupy uznawana jest w mediach za dzieło wyróżniające się lub wybitne, witana zapewnieniami, że ten pan/ta pani „nie potrafi napisać słabej książki”. Wielu krytyków zaprzedało się owemu systemowi promocji, zamknęło oczy na rzeczywistość literacką istniejącą poza zaklętym kręgiem. Wykreowali świętych, których teraz naśladuje młodsza brać pisarska. „Skoro tak się powinno pisać, to piszmy!”. Czytelników mniej wyrobionych oszukuje się w celach komercyjnych (korzysta na tym bardzo wąska grupa wydawnictw), ale przede wszystkim w celach ideologicznych czy wręcz politycznych. Powstały w ten sposób parnas jest marketingową podróbką, niestety na tyle złudną, że nabrali się nań także niektórzy literaturoznawcy. Inna sprawa, że krytyki pozauniwersyteckiej w Polsce nie jest znowu tak wiele.

Dopóki będzie się nominować do nagród tylko taką prozę, jak wyżej opisana, dopóty nie będziemy mieli literatury współczesnej na poziomie. Sytuacja przypomina lata 80.: popieranie rewolucji artystycznej Henryka Berezy – prozy, która uciekała jak się tylko dało od rzeczywistości – i obok nurt political fiction zwany też socjologiczną SF, jako wentyl. Popieranej literatury, mimo chórów zachwytu, nikt nie czytał, choć miała wysokie nakłady, ludzie czytali fantastykę, bo w kostiumie SF mówiła o współczesności, mechanizmach władzy, walce z narzuconym siłą reżimem, o mechanizmach propagandy, po prostu – o ówczesnej Polsce.

Kryteria nominowania do nagród literackich nadają się dziś do wymiany. Podobnie do wymiany nadają się składy jurorskie. Wietrzenie to pierwsza recepta jaką można zaproponować. Mam jednak świadomość, że to będzie bardzo trudne.

Trudno będzie teraz o nowe hierarchie, gdy przyzwyczajenia każą nam słuchać wciąż jednego, bardzo sugestywnego głosu. Mamy nie tyle krytyków, ile ideologów pewnego typu literatury, występujących raz w roli guru, innym razem jako komisarze, i stąd problem „niewolniczego serwilizmu”, jak by powiedział Artur Sandauer. Wokół grupy autorów zgromadzonej w kilku wydawnictwach utkano kokon, zrobiono z nich celebrytów, którymi już pozostaną. Myślę jednak, że znajdzie się zróżnicowana grupa krytyków nieskażonych starymi nawykami, otwartych na wartości. To z kręgu literaturoznawców powinien wyjść dzisiaj impuls do świeżego spojrzenia na literaturę, sprostowania narosłych nieporozumień, odbrązowienia, jak to się kiedyś mówiło. Patrząc jednak na środowisko akademickie, obawiam się, czy jest ono do tego zdolne. Łatwo w nim o oportunizm, trudno o odwagę.

Last but not least, nagrody literackie fundowane są z publicznych pieniędzy (poza Nike). Wszyscy się składamy na czek dla autora, którego poziom i osiągnięcia oceniło dość specyficznie dobrane grono jurorów. W rękach ludzi ograniczonych jedną estetyką i przynależnością do jednego środowiska nagrody literackie stały się zaprzeczeniem celów, ku którym miały zdążać.

Dodaj komentarz

Filed under krytyka literacka, książki, literatura polska, media, pisarze, powieści, życie literackie

Wrzesień ze „Studnią”

cropped-img_0084.jpgRadio Lublin emituje adaptację mojej powieści Studnia, czyta Jarosław Zoń (ale jak czyta!). Książki w odcinkach można słuchać przez cały wrzesień codziennie o godz. 10.45 i 14.45. Zapraszam!

Dodaj komentarz

Filed under Grzegorz Filip, książki, literatura polska, Lublin, media, powieści, Studnia