Category Archives: Uncategorized

Powieść polityczna

Maria Nurowska napisała książkę osnutą wokół afery Józefa Piniora, który miał wykorzystywać swoje wpływy do zarabiania na łapówkach. Afera jest, jak to mówią prawnicy, rozwojowa – już kilkunastu osobom postawiono zarzuty.

Książka ukazała się dziesięć dni temu i od razu została bestsellerem sieci dystrybucyjnych. Mam nadzieję, że autorka stawia w niej pytanie, jak to się mogło stać, że przez całe lata żyliśmy w państwie bezsilnym wobec korupcji, obojętnym na afery korupcyjne. Jak to możliwe, że kompromitują się w naszych oczach bohaterowie Solidarności, zostając prymitywnymi przestępcami. Dlaczego tak długo byli bezkarni.

To dobrze, że pisarze reagują na współczesność, nie zawsze są to jednak reakcje przemyślane. W wywiadzie promującym nową książkę Maria Nurowska ostro atakuje reformy państwa zmierzające do ukrócenia podobnych afer. Więcej, zdaje się popierać polityków odpowiedzialnych za państwo teoretyczne. Postawa pisarki wydaje mi się więc nieco niekonsekwentna.

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Tym razem w Zamościu – zapraszam!

antyrama 70x100

antyrama 70×100

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Czego życzyć światu kultury w Nowym Roku?

Przede wszystkim wybitnych dzieł: indywidualnych, nieskażonych stadnym myśleniem, ideologią, modami, które mijają i nic po nich nie zostaje. Brak oryginalności to największa dolegliwość w sztuce czasów popkultury. Jego źródłem jest syndrom postkolonialny. Najlepiej to widać w teatrze, karmiącym się przeróbkami i podróbkami, w tych płytkich produkcjach nastawionych na prowokację, w tych postępowych agitkach, których twórcy przestali odróżniać teren sztuki od terenu swej działalności politycznej.

Ale nie tylko teatr znalazł się w głębokim kryzysie, dość popatrzeć na literaturę. Generacja lat 20. praktycznie wymarła, usuwają się w cień roczniki trzydzieste. Kto nam zostanie? Prawda, jak trudno wymienić wybitne nazwiska, szczególnie z dziedziny prozy, nie wspominając o dramacie? Czy w kolejnych dekadach, w latach 40., 50. i 60. nie rodzili się wybitni twórcy? A może ich nie odkryliśmy, uwierzywszy krytykom, którzy zamieszali nam w głowach, nagrodom, które zepsuły komunikację literacką? Życzmy więc sobie dzieł znaczących, przewartościowania artystów uprawiających propagandę (robią to nieudolnie i żałośnie, żałośnie wychodzi niektórym z nich np. „obrona demokracji”), życzmy sobie marginalizacji twórców szukających siły w hałaśliwej grupie. Prawdziwy artysta pozostaje zawsze samotny (co nie znaczy, że ma z założenia nienawidzić wspólnoty, z której wyrasta), a jego domeną nie jest uliczny zgiełk.

Żeby dzieła te z kolei mogły się rozprzestrzeniać, trzeba nam udrożnienia kanałów przekazu. Życzmy sobie wydawców, którzy czytają nadsyłane przez autorów propozycje i potrafią je zrozumieć. Odwrotnie niż dotąd odsiewają rzeczy miałkie i bezwartościowe, przyjmują zaś te z potencjałem. Książka nie powinna ogłupiać, traktować czytelnika jak idiotę. Życzmy sobie, żeby autorzy lepiej traktowali odbiorców ich dzieł.

Trzeba coś zrobić z mediami publicznymi, one powinny służyć ludziom, nie emisji bełkotu. Powinny się na powrót przeobrazić w kanał przekazu kultury, tak jak je kiedyś zaprojektowano. Dziś, gdy słyszę, że media miałyby zostać „instytucjami kultury”, to nie potrafię sobie tego wyobrazić. Dla mnie media i kultura to oksymoron. Ale, kto wie, może da się taki projekt zrealizować.

Życzmy sobie, abyśmy w tym roku mogli przeczytać wreszcie wybitną polską powieść współczesną, zobaczyć film, który nas prawdziwie poruszy, usłyszeć oryginalny utwór polskiego kompozytora, dobrze napisaną piosenkę, pójść na spektakl, który nie znudzi banałem i zamanifestuje niezależność reżysera od panującego powszechnie schematu. Miejmy taką nadzieję.

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Powrót Żeromskiego?

Polecam „Arcana” (nr 125 – 5/2015). W tym zeszycie publikowana jest moja najnowsza proza – rozdział powstającej właśnie powieści Pięciu. Jej fragment redakcja wkomponowała w temat numeru, którym stał się powrót do lektury książek Stefana Żeromskiego.

001Kiedy przestaliśmy czytać Żeromskiego? – pyta w swym artykule Wojciech Gruchała i przypomina, że sto lat temu autor Ludzi bezdomnych uważany był w Polsce za pisarza dotykającego najistotniejszych tematów. Dziś sytuacja się zmieniła. Żeromskiego (zwłaszcza po monografii Hutnikiewicza) mamy za szlachetnego utopistę, zafałszowanego przy tym przez komunistyczną preparację szkolną.

Lecz poza tym jest coś innego, co oddala nas od Żeromskiego lub wręcz uniemożliwia powrót do lektury jego książek. To upadek etosu inteligenckiego, postaw altruistycznych, zanik pojęcia dobra wspólnego i królowanie społeczeństwa konsumpcji. Jego bohaterami stali się ludzie sukcesu i interesu, a dobroczynnością i solidarnością z ubogimi zajmują się wyspecjalizowane organizacje. „W tych warunkach autentyczny Żeromski jest niepotrzebny ani ludziom wykształconym robiącym kariery, ani zmarginalizowanemu prekariatowi, zaś dla czekających już jedynie na sobotniego grilla mógłby okazać się wręcz szkodliwy” – pisze Wojciech Gruchała. Przywołuje on obraz współczesnej szkoły, która ułatwia przyjęcie przeświadczenia, że bieda wynika z głupoty i złych decyzji, a rezygnacja z dobrze popłatnej posady na rzecz pomocy ubogim byłaby czymś niewyobrażalnym.

Bardzo ciekawy numer, w którym znajdziemy też artykuł o spojrzeniu Józefa Czapskiego na Żeromskiego, a także świetny tekst Tomasza Gabisia o proimigranckiej propagandzie w niemieckich mediach, analizowanej przez niemieckich komentatorów.

 

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Chwin o polskich lękach

Artykuł Stefana Chwina z „Die Welt”, przedrukowany w Plusie Minusie „Rzeczpospolitej” tuż przed masakrą w Paryżu (pod tytułem Europa i „polska ksenofobia”, 14-15.11.2015) część konserwatywnej opinii przyjęła entuzjastycznie. Wzięto z niego i doceniono jedną myśl, reszty nie doczytano. Owa z uniesieniem powitana idea jest taka: Nie mówcie źle o „antyimigranckiej Polsce”, o polskiej ksenofobii, bo mają one mocne uzasadnienie. Oto polska ksenofobia jest inna niż w społeczeństwach zachodnich, albowiem jej fundamentem stał się strach przed nieistnieniem. W swej historii Polacy parokrotnie stanęli przecież w obliczu zagrożenia zagładą, narody Zachodu natomiast nigdy nie musiały się tego obawiać.

Rozumiem powody zachwytu nad Chwinową obroną Polaków, lecz ich nie podzielam. Nie uważam, byśmy mieli się z czego tłumaczyć przed Niemcami czy szerzej, przed oszczercami. Nie sądzę, by trzeba było klękać i wyznawać winy na zasadzie: tak, jesteśmy ksenofobami, ale można to wyjaśnić, bo przecież mamy wymówkę, oto ona! I pokazać zęby wybite kozacką nahajką lub kolbą pruskiego żołdaka.

„Antyimigranckie fobie” w Polsce należy uznać nie tyle za fobie, ile po prostu za objaw instynktu samozachowawczego i zdrowego rozsądku. Paryż niech będzie dostatecznym potwierdzeniem.

W artykule Stefana Chwina znalazły się prócz tego tak interesujące koncepty, jak:

  1. Treścią polskiego hymnu jest zdziwienie, że żyjemy.
  2. „Nieszczęściem polskiej historii jest silny zrost uczuć patriotycznych i religijnych”.
  3. Amerykańska kultura masowa od dawna usiłuje nas przerazić obrazem Araba „jako bestii z laskami dynamitu i kałasznikowem w ręku” (Powinniśmy w końcu zrozumieć, że w ostatnich dniach oglądaliśmy w TV amerykańską propagandę, a nie relacje z Paryża).
  4. Obecność imigrantów „nie przeszkodziła Niemcom stać się najpotężniejszym (…) państwem współczesnej Europy”…

Przepraszam, powstrzymam się przed dalszą wyliczanką. To powinno wystarczyć. Pisarze znów zabierają głos na temat kryzysu imigracyjnego (patrz poprzedni wpis). Widocznie muszą.

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Z rzeszowskiej „Frazy”

FRAZAStudnia jest także opowieścią o człowieczej nadziei na powrót do heraklitejskiej rzeki, której wody już bezpowrotnie odpłynęły” – czytam w recenzji Kazimierza Maciąga. – „Za jednego z patronów sztuki literackiej Grzegorza Filipa można pod tym względem uznać chociażby Jarosława Iwaszkiewicza z jego Pannami z Wilka – tragicznie smutnym dramatem ilustrującym niemożność powrotu do przeszłości. Główny bohater Studni doznaje w pewnej mierze podobnych doznań – czas nie tylko nie uleczył dawnych ran, ale zdaje się otwierać nowe, w miejscach zupełnie nieoczekiwanych”.

Kazimierz Maciąg, Studnia pokolenia?, „Fraza” nr 3(85)2014.

Dodaj komentarz

Filed under Grzegorz Filip, książki, literatura polska, powieści, Studnia, Uncategorized, Wydawnictwo JanKa

Jeszcze jedna recenzja „Studni”

Topos„Grzegorz Filip kreśli swoje postacie z niezwykłą dokładnością – pisze Łukasz Kucharczyk – obdarowuje je skomplikowanym, niepozbawionym wad i fobii charakterem. Nie tylko Lublin czy Mazury są miejscem akcji w tej prozie. Jest nim także bogaty świat wewnętrzny każdego z bohaterów”.
„Topos” 4(137) 2014

1 komentarz

Filed under Grzegorz Filip, książki, literatura polska, powieści, Studnia, Uncategorized, Wydawnictwo JanKa