„POMIĘDZY”

Pomiędzy, książkę o miłości, internecie i polityce, ludzkich dążeniach i złu, które je niweczy, o zdradzie i nadziejach na przebaczenie, ukończyłem w 2011 roku. Potem przez cztery lata tekst szukał wydawcy. Nie było atmosfery do publikowania takich powieści. Popularni i nagradzani pisarze deklarowali wówczas niechęć do polskości, publicznie wyżywali się w szyderstwach, chętnie podsuwali prostackie podziały, manifestując poczucie wyższości, a swe książki opierali na stereotypach z gazety. To właśnie wtedy dowiedzieliśmy się przy okazji wręczenia Nagrody Nike, że „są dwie Polski – literatury i religii smoleńskiej”. I mieliśmy wybierać między nimi, a więc wybierać, jak rozumiem, między literaturą i poszukiwaniem prawdy. Dla mnie taka alternatywa była nie do przyjęcia. Mówi się o autonomii literatury. Zawsze byłem za jej autonomią, ale pojęcie to nigdy nie znaczyło dla mnie uchylenia się przed poszukiwaniem prawdy. Literaturze, która przed tym się broni, autonomia na nic się nie przyda. Pomiędzy opowiada o mechanizmach funkcjonowania tabu, a niechęć wydawców do publikacji takich książek dowodzi, jak silne i powszechne są te mechanizmy.

pomiedzyPomiędzy jest powieścią polityczną. Przedstawiam w niej pewną ideę, która jest mi bliska i którą chciałem pokazać jako wciąż aktualną. Chodzi o ideę współpracy środkowoeuropejskiej państw zagrożonych przez Niemcy i Rosję. Cieszę się, że dzisiaj rozgorzała dyskusja o Międzymorzu – nie jako koncepcji historycznej, lecz jako zadaniu na dziś i na przyszłość. Środowisko „Teologii Politycznej” kreśli wizję osi Północ – Południe, o Międzymorzu dyskutuje się w „Arcanach” i Klubie Ronina, Leszek Szaruga wydaje książkę Przetwarzanie Międzymorza. Pierwszą polityczną konsekwencją tego myślenia zdaje się być deklaracja o współpracy w dziedzinach energetyki, transportu, cyfryzacji i gospodarki, podpisana przez dwanaście państw Europy Środkowej. Powstają projekty Via Baltica i Via Carpathia.

Szkoda, że moja książka nie mogła wziąć udziału w tych dyskusjach, bo przeleżała w szufladach wydawców odzwyczajonych od tego, że książki niosą jakieś idee, że są formą rozmowy o ważnych sprawach. No ale tak bywa w okresach wyjałowienia kultury.

Powieść stawia także pytanie o to, jak państwo polskie traktuje aktywnych twórczo obywateli, którzy wykraczają poza przewidziane dla działalności społeczno-kulturalnej ramy i schematy, nie ciesząc się medialno-establishmentowym wsparciem. Moi bohaterowie czują się we własnym kraju bezbronni wobec niezrozumiałych posunięć władzy. Walczą o godność, są samotni ale nie bezsensownie zabłąkani. Szukają sensu i ładu, a nie korzyści. Czują się współodpowiedzialni za wspólnotę, w której żyją, rozumiejąc ją szerzej niż wspólnota narodowa, ale nie abstrakcyjnie. Bo o ile Unia Europejska to wspólnota abstrakcyjna, o tyle unia państw zagrożonych to wspólnota konkretna. I nie musi być ona wspólnotą strachu.

Napisał kiedyś Leszek Prorok, że ofiara ma rolę kształtującą świat. „Wydobywa los ludzki z obszaru przypadkowości i zbyteczności”. Pomiędzy była pisana w atmosferze posmoleńskiej, kiedy na skutek tego, co się działo, można było zwątpić w człowieka i kierunek, w którym on zmierza. Stawiam w tej książce pytanie o konsekwencje ofiary Michała, głównego bohatera, o jej sens.

Strona wydawnictwa